Skocz do zawartości

Wierzycie w przeznaczenie?


Polecane posty

Hmm to jest zawsze moj odwieczny problem , przeznaczenie czy nie ? Czy faktycznie wszystko jest w zyciu dzielem przypadku czy moze z gory tak mialo byc. Ja uwazam ze to drugie. Ja wierze w przeznaczenie , nawet jesli jest podyktowane naszymi wyborami. Czesto sie mowi co komu pisane to go nie ominie. Mysle, ze nasze akcje i dzialania moga pewne rzeczy czy tory zmienic ale czesto daza i tak do jednego celu byc moze z opoznieniem. Bo czasami dzielem przypadku jest , ze kogos poznamy , wpadniemy na kogos na miescie , ale uswiadamiamy sobie po jakims czasie , ze to mialo konretny cel i konretne zadanie, wiec mowimy , ze tak mialo byc. Dla mnie to sie wydaje najbardziej prawdopodobne. Powiedzmy nie rozmawialam i nie mialam kontaku ze swoja przyjaciolka przez dlugie lata wlasnie z powodu jakiejs starej wasni i nasz wspolny upor trzymal nas od siebie z daleka, ale w koncu lata pozniej na siebie wpadlysmy w momencie kiedy obie dojrzalysmy i nasze zycie bylo juz bardziej poukladane niz dzieciece hormony. I dla mnie to byl znak ze tak mialo sie wydarzyc, ze to , zesmy sie do siebie nie odzywaly mialo swoj cel , bo na owczesny czas porozumienie nie bylo mozliwe dla nas.

 

Sa matki , ktore sie upieraja , ze wiedza jaka przyszlosc czeka ich dzieci. Sa matki ktore mowia moje dziecko bedzie kims, moje dziecko dojdzie do tego czy tamtego , moje dziecko bedzie mialo takiego czy takiego partnera i czzesto wbrew wszystkiemu im sie to sprawdza. A jak to wytlumaczyc ? Skad mogla wiedziec jesli nie wlasnie przeznaczeniem tej osoby bylo wlasnie to ?

I nie mowie tu o sytuacjach kiedy matka dziecku non stop powtarza co go bedzie czekac , bo wtedy to jest programowanie. Ale moja mama czasami potrafila napomkniec cos do mnie raz i to sie faktycznie sprawdzalo. Chociaz ani ja o tym nie rozmyslalam, ani ona tematu nie drazyla

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Poplątałaś :)

Osobiście w przypadki nie wierzę, bo jestem przekonana, że wszystko wcześniej, czy później okazuje się, że ma sens i było/jest dla nas bardzo potrzebne.

W tym temacie trzeba poruszyć temat naszych myśli, naszej przeszłości i teraźniejszości. To co dzieje się teraz jest skutkiem poprzednich wyborów, to co będzie działo się jutro, jest skutkiem dzisiejszych działań. Wszystko jest ze sobą połączone, tak samo jak pewne osoby są dla siebie ważne i ważniejsze.

Odnosząc się do podanego przez Ciebie przykładu z koleżanką - na pewno to nie było przypadkiem, ale obydwie zainicjowałyście to wydarzenie. Jeśli nie świadomie, to podświadomie.

 

A czy u tych matek to nie jest po prostu inna forma programowania? Od najmłodszych lat, kiedy umysł dziecko chłonie wszystko niczym gąbka, programowanie jest najskuteczniejsze, tego czego dziecko nauczy się za młodu, tak będzie postępować w dorosłym życiu. Więc jeśli od matki codziennie słyszy, że zawód lekarza jest przyszłościowy, modny i w ogóle lekarze, to mają życie, warto zostać lekarzem, to jest to kodowane w umyśle dziecka, a kiedyś zwyczajnie wyjdzie na wierzch np poprzez zainteresowanie biologią -> wybór studiów medycznych.

A teraz pomijając, to że rodzice codziennie programują dziecko. Jest jeszcze inna forma programowania, tzw programowanie podprogowe, które ma miejsce często w reklamach, ale i ogólnie mediach. Świadomie nie dostrzegamy go, ale nasza podświadomość, to wszystko wyłapuje. Nawet jeśli nie skupiamy się na tym, nie analizujemy i nie rozmyślamy o tym, to nasza podświadomość codziennie jest bombardowana setkami różnych haseł, bodźców itp niedostrzegalnych dla nas świadomie.

Komunikat wysłany raz - może się solidnie zakorzenić, jeśli był odpowiednio doprawiony np, odwołują się do uczuć, emocji, czegoś co już doświadczyliśmy i z czym mamy negatywne/pozytywne wspomnienia.

  • Lubię! 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Droga Mariko odnosnie programowania dzieci przez matki , napisalam , ze chodzilo mi o matki , ktore wlasnie tego dzieciom nie powtarzaja. Nie mowia im codziennie , jestes boski cudowny zdobedziesz to czy tamto. Moja mama zaczelam mi mowic o swoich przemysleniach dopiero jak skonczylam 20 lat. Wtedy po moim pierwszym powaznym zalamaniu z powodu zwiazku ona mi powiedziala jak to widzi i jak to bedzie mialo wygladac. Chociaz ja osobiscie wlasnie zupelnie w to proroctwo nie wierze bo co minelo 9 lat a nic sie z tego nie sprawdzilo. Ale powiedzmy przepowiedziala mojemu bratu jego przyszla zone, ktora jak to mama sie smiala mowila ze bedzie na 2 stolkach siedziec. Moj brat poznal dziewczyne ktora przy wzroscie 170 wazyla 55 kg i taki stan sie utrzymywal przez dobre 5 lat. A potem nagle wpadly na nia problemy z tarczyca i sie okazalo , ze dziewczyna nabila dodatkowe 13 kg , ktorych do tej pory sie nie moze pozbyc a my sie wszyscy smiejemy z przepowiedni :P

 

Ja osobiscie mam duze problemy z zaprogramowaniem czegokolwiek dobrego w sobie. Nie tyle czuje ze mi sie nie nalezy co bardziej nie wierze w te wszystkie cudowne rzeczy ktore maja mnie rzekomo spotkac bo mam swoje lata i widze , ze takie rzeczy sie po prostu nie dzieja. Nikt nie ma z gorki , latwo i przyjemnie. Nikt sie nie poznaje i od razu cale jego zycie uklada sie cudownie.

 

Ale wierze ze co nam przeznaczone , to sie wydarzy i nie wazne ktora droga pojdziemy trafimy tam gdzie mamy trafic ;)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Wami dziewczęta <ok>

Wierzę, że pewne rzeczy/sprawy/ludzie są nam przeznaczeni, ale stopień sprawdzalności jest raczej mały i nie jestem w stanie podać przykładów, które by uargumentowały racjonalne istnienie przeznaczenia <bezradny>

Ale uważam, że to my jesteśmy architektami własnego życia, my wybieramy czy dokonujemy takie - a takie wybory, co później zbieramy w niedalekiej przyszłości.

Trzeba uważać na to co się sobie życzy, bo się spełnia, może nie w identycznej formie, ale takiej na jaką zasłużyliśmy w danej chwili, dlatego tak ważne jest docenianie tego co się ma, akceptacja siebie i pozytywne myślenie.

A przede wszystkim nie słuchajcie osób trzecich (chyba, że mądrze mówią :P ), jedynie możecie rozważyć ich opinię i podjąć wówczas decyzję

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dużo bardziej jestem przekonana, że to my, sami kształtujemy swoją przyszłość.

Swoją drogą, polecam komedię "Powrót do przeszłości", tam jest pokazane jak najmniejsza decyzja może wpłynąć na to co dzieje się z przyszłością. Czyli inaczej - przyszłość nie jest zapisana, to my sami ją piszemy.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja powiem że każda z Was ma trochę racji.

Prawdą jest, że sami wybieramy sobie (zgodnie z wiarą w inkarnacje) rodzinę, otoczenie, itp. Czyli to gdzie, jak i z kim się wychowujemy, a nawet po części i dalej ( jestem przekonana, że przed wcześniejszą inkarnacją nawet mogliśmy się poumawiać, żeby się spotkać itd). Jednakże, człowiek niejako sam kształtować ma swoje życie (dlatego pamięć duchowa jest kasowana).

Tak więc przeznaczenie - owszem istnieje.

Ale człowiek jako wolna istota - może sam je kształtować :)

 

Pozdrawiam :D

  • Lubię! 1

"Gdy czegoś gorąco pragniesz cały Wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć"

P.C.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 years later...
runoutofbreath
Dnia 4.01.2016 o 20:34, Oska napisał:

A ja powiem że każda z Was ma trochę racji.

Prawdą jest, że sami wybieramy sobie (zgodnie z wiarą w inkarnacje) rodzinę, otoczenie, itp. Czyli to gdzie, jak i z kim się wychowujemy, a nawet po części i dalej ( jestem przekonana, że przed wcześniejszą inkarnacją nawet mogliśmy się poumawiać, żeby się spotkać itd). Jednakże, człowiek niejako sam kształtować ma swoje życie (dlatego pamięć duchowa jest kasowana).

Tak więc przeznaczenie - owszem istnieje.

Ale człowiek jako wolna istota - może sam je kształtować :)

 

Pozdrawiam :D

 

mam dokladnie takie samo zdanie na ten temat, chociaz troche szkoda, ze nie jestesmy w stanie choc na chwile rzucic okiem do planu duszy, do tej pamieci, chociaz na kilka sekund, choc podobno istnieja rozne techniki przywolywania tego, odkrywanie kim bylo sie w poprzednim wcieleniu itd, to jednak nie wiadomo czy to dziala do konca, macie z tym jakies doswiadczenia?

  • Lubię! 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 year later...

W moim przypadku gdy chce cos zmienić w swoim zyciu... kończy sie to zazwyczaj  niepowodzeniem <myśli> zupełnie jak bym miał stać w miejscu i na coś czekać  <facepalm>

  • Smutek 2
  • Haha 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

zależy ile włożymy w zmianę wysiłku, zależy z czego chcemy i potrafimy zrezygnować, zależy jak sobie tą zmianę tłumaczymy, a nasz wewnętrzny tłumacz zawsze nas wytłumaczy ze wszystkiego, zależy od wagi tego co możemy poświęcić i od tego kim rzeczywiście jesteśmy w środku, gdzie mamy granice dla siebie i dla innych i jak potrafimy łączyć te granice

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...