Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
sol

Sposóby na odcięcie od przeszłości/innej osoby

Polecane posty

sol

Mam z tym problem, już jakieś 4 lata wracam emocjonalnie do osoby która mnie skrzywdziła. Wprawdzie czas zrobił swoje i nie jest mi tak ciężko jak wcześniej ale jednak. Planuje w sabat Samhain zrobić rytuał uwolnienia - znalazłam coś takiego :

Rytuał uwolnienia

Jeśli chcesz, aby ktoś całkowicie zniknął z twojego życia, przygotuj czarną świecę, czosnek, igłę i kartkę papieru. Rozetrzyj czosnek na desce do krojenia i wysmaruj nim całą świecę. Igłą wyryj na niej imię osoby, z którą nic ma cię więcej nie łączyć i która od tej chwili stanie się dla ciebie obojętna. Zapal świecę, a na kartce zapisz dlaczego chcesz usunąć tą osobę z twojego życia. Nie wolno ci już będzie do niej dzwonić ani sprawdzać w internecie, co się z nią dzieje. To prawdziwy koniec. Poczekaj, aż świeca spali się prawie cała i spal lub dokładnie podrzyj kartkę. Niech świeca się dopali, a razem z nią cała twoja złość i smutek. Resztki świecy i kartki wyrzuć do śmietnika. Zrób coś miłego i wesołego na znak oczyszczenia i nadejścia nowej energii.

Innych pomysłów nie mam - ale chętnie posłucham podpowiedzi.

Pozdrawiam serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ismena

Ja nie jestem przekonania do wykonywania rytuałów, czy to ze świecą, czy bez, poczekamy może ktoś odpowiedni wypowie się na ten temat.

 

Znam inną metodę. Przyznam, że bardzo skuteczną (wypróbowałam na sobie). Trzeba w to włożyć dużo determinacji i chęci, bo samo nic się nie zrobi. Jeżeli chcesz o czymś/kimś zapomnieć, to jeśli jest to jakaś osoba - to po pierwsze przestajemy kontaktować się z nią, nie szukamy o niej informacji, nie podglądamy na profilach społecznościowych, wyrzucamy zdjęcia, pamiątki - jednym słowem pozbywamy się wszystkiego co przypomina  lub może przypominać tę osobę. Myśli o tej osobie najlepiej zastąpić innymi - o nowej pasji, znajomych, pracy itp. Jak również swoją uwagę skupiamy na pasji, zainteresowaniach, pracy - po prostu na czymś innym, co sprawia nam radość, daje poczucie satysfakcji itd.

 

Moja metoda polega na wizualizacji runy Isa. Runa jest pomocna, przy odcięciu się od bolesnej przeszłości, tego co dawno temu się wydarzyło, a nadal w jakimś stopniu ma wpływ na nasze życie. Wizualizacja runy w sposób, który opiszę ma pomóc w eliminacji bolesnych wspomnień. Jednak wcześniej zastanów się,  czy na pewno jesteś w stanie definitywnie odciąć się, czy masz na to siłę i czy jesteś gotowa/y na otwarcie nowego rozdziału, już bez tej konkretnej osoby. Z runą, tak jak i z każdą inną nie można zbyt długo pracować, dlatego im większa będzie determinacja i chęć pozostawienie za sobą przeszłości - tym lepiej.

 

Można najpierw narysować sobie schemat na kartce, a później przenieść go do wyobraźni. Na środki kartki rysujemy runę, po jej prawej stronie rysujemy/piszemy swoją przeszłość (czyli od czego chcemy się odciąć), po lewej stronie umieszczamy przyszłość - swoją osobę oraz np. nasz uśmiech, nowe plany, marzenia. Następnie przenosimy schemat do wyobraźni i wyobrażamy sobie przeszłość/osobę z przeszłości, wspomnienia, wszystko o czym chcemy zapomnieć, następnie wyobrażamy sobie, że to wszystko nie idzie dalej, nie ma wpływu na teraźniejszość i naszą przyszłość, że te wszystkie wspomnienia są zatrzymywane przez runę, a my jesteśmy szczęśliwi, uśmiechnięci, odważnie planujemy życie itd. 

Tę metodę warto powtarzać nawet kilka razy dziennie. Ale metoda to jedno, a postawa również jest ważna i albo definitywnie wszystko wyrzucacie, odcinacie się albo nie... Żeby nie było tak, że np. podczas tej wizualizacji na drugi dzień przeglądacie facebooka i szukacie informacji i nowości o osobie, od której chcecie się odciąć.

 

Schemat:

cats.jpg.b1934afce3e7897981935c13bee02eef.jpg

  • Dziękuję! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
aggi

Zdecydowanie zgadzam się z Ismeną, całkowite odcięcie na prawdę pomaga. Na początku jest to trudne, nawet bardzo ale z czasem myśli się coraz mniej, aż w końcu jesteśmy obojętni i uwolnieni od przeszłości :)

Metody z runą nie znałam, ale wydaję się bardzo pomocna - jak zajdzie potrzeba na pewno wypróbuję :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syrena

Ja nie używałam żadnych run, ani rytuałów. Moim odcięciem było zwizualizowanie sobie osoby, z którą jestem "związana" i pnączy wiążących nas. Następnie odcięłam je. Fajną metodą też może być spalanie w ogniu tego powiązania, czyli wizualizujesz sobie, że się spala i ulatnia.

  • Dziękuję! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość

runa Isa jest dobrym rozwiązaniem na ( prawie) wszystko... nie raz sie o tym przekonałem :D  ale tak na prawdę tez sporo zależy od nas samych tz. od naszej determinacji w danej sprawie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Oj to wcale nie jest takie proste. Pewnie większość z was doskonale o tym wie.

Można próbować wszystkiego, jednak efektów moze nie być.

I tu wcale nie chodzi o silną wolę. Zależy od tego jak ta osoba, wspomnienia są ukorzenione w naszej głowie. Bo chyba wiadome, ze gdy ktos dla nas nic nie znaczy lub malo, to zapomnieć jest łatwo. Łatwo jest zapomnieć nawet gdy rozstajemy sie z kimś szybko, ale juz zdecydowanie ciężej, gdy ta osoba wiele dla nas znaczyła.

Nie znam cudownego sposobu. Chyba najlepiej ogarnąć się i iść = żyć dalej, z wiarą że szczęśliwe życie.

  • Lubię! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moniqqq

A jak kogoś odciąć od innej osoby? Od jej złych wpływów?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Bardzo prosto tylko wtedy gdy ta osoba sama tego chce. Jeśli nie chce to nic nikt na to nie zaradzi

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moniqqq

Ta osoba nie dostrzega złej strony tego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Rozumiem, ale dopóki ona tego nie zrozumie to nic innego nie pomoze. Trzeba rozmawiać, uświadamiać, tłumaczyć, może coś ruszy

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moniqqq

Naprawdę nie można jakoś jej pomóc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Co masz konkretnie na myśli?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moniqqq

No unie wiem.. Zeby zobaczyła jaka ta osoba jest naprawdę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Dalej jestem zdania, że ta osoba sama musi tego chcieć, sama musi przejrzeć na oczy. Jeżeli tego nie będzie to twoj wysiłke w tej sprawie pojdzie na marne. Jeszcze zależy jakie sa relacje miedzy tymi osobami, jezeli sie lubią to twoje próby "odcięcia" ich od siebie, skończą się dla ciebie inaczej niż zamierzałaś.

Zresztą postaw się sama na miejscu tej osoby, gdyby ktos kazał Ci urwać kontakt z kimś kogo lubisz, szanujesz i w kim ty nic złego nie widzisz. oburzyłabyś się prawda?

Dlatego możesz rozmawiać, tłumaczyć ale wszystko delikatnie i ze spokojem. Może zmiana miejsca byłaby dobra?

Na siłę ani bo "ty tak chcesz", nic nie zrobisz. A poza tym skąd wiesz, może tylko według Ciebie ta osoba ma na druga zly wplyw? a osoba, o ktorej piszesz uważa inaczej?

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ismena
A jak kogoś odciąć od innej osoby? Od jej złych wpływów?

Czy chodzi o dziecko, nastolatka, czy osobę dorosłą?

Jeżeli o dziecko bądź o nastolatka, to bez wątpienia trzeba zadziałać. Tym bardziej, gdy jest to Twoje dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

moniqqq i jak, coś z tego wynikło?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
llenadefe:)

Ehh, jak ten temat jest mi dobrze znany... ogólnie z natury jestem bardzo wrażliwą i emocjonalną osobą, dlatego zawsze trudno mi zapomnieć o wszelkich przykrościach i porażkach emocjonalnych, a najgorzej jest z osobami, które naprawdę były dla mnie mega, mega ważne...

Obecnie od roku walczę z zapomnieniem. Zaraz po rozstaniu, przez kilka miesięcy desperacko przeglądałam profil tej osoby na fb, patrzyłam jak układa sobie życie z innymi, ma nowe panienki... jednym słowem sama siebie umartwiałam, jak jakaś masochistka. Na szczęście po pewnym czasie przejrzałam na oczy, zdałam sobie, że to bez sensu, bo NIE on nie wróci i NIE nigdy więcej się już nie zobaczymy... dzięki Bogu jakoś udało mi się od tego odciąć i przestać to tak rozgrzebywać, ale jak na złość znowu mnie wzięło sentymentalnie bo wiosna, a tamta historia własnie w tym okresie miała miejsce... Trochę się tego boję, bo niedługo wyjeżdżam, zaczynam wszystko od nowa więc najzdrowiej dla mnie będzie, jeśli całkowicie odetnę się od przeszłości. Jak to mówią nie zaczniesz nowego rozdziału, dopóki wciąż będziesz pisać poprzedni... Na szczęście niedługo zacznie się załatwianie spraw związanych z wyjazdem, później praca więc myślę że nie będę miała czasu skupiać swoich myśli na tym co niepotrzebne. Zresztą jestem zdeterminowana, nie brak mi siły i samozaparcia także myślę, że jakoś to ogarnę. Chcieć to móc.

  • Lubię! 1

  • [...] Nadie puede detenerte

Si tu tienes fé

No te quedes con tu nombre escrito en la pared

En la pared...[/list:u]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zuzza

Przezylam cos podobnego kilka razy I z doswiadczenia wiem ze uciekanie od bolu nic nie da. Mozesz isc na zakupu, spotkac sie z kims, do kina, zalatwiac sprwy zwiazane z wyjazdem a potem... przychodzi ta jedna chwila I bol wola o swoje!!

Prawie w kazdej kulturze jest zaloba. Rozstanie to taka wlasie zaloba. Bylo sie z kims I oddalo mu sie czesc siebie, po rozstaniu ta czesc nas odchodzi razem z nim. I co trzeba zrobic?

Determinacja zeby sie odciac nic nie da!! jezeli tak sie postapi to ta osoba moze w troche bledszym switele, ale wciaz bedzie w nas. Zal za krzywde, wspomnienie,zapach. Ja kiedys musialam wyjsc z kolejki bo jakis facet uzywal tego samego zapachu co on! zrobilo mi sie niedobrze, myslalam ze zwymiotuje tam w tym sklepie. Trzy lata trwala moja depresja.

Teraz jest inaczej ten zapach wciaz mi go przypomina, ale jak go czuje to jest mi milo, bo pozwolilam sobie na zalobe.

uciekanie nic nie da, trzeba poczuc ten bol cala soba, wyplakac I miec w glowie caly czas swiadomosc ze mam do tego prawo!

Mam prawo cierpiec po rozstaniu, a jak zaloba minie zaczyna sie nowy etap.

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Essa

Najłatwiej się "odciąć" zmieniając spojrzenie na sytuację lub daną osobę, tzn. przez spojrzenie w szerszym kontekście, przeformułowanie całej sytuacji, zrobienie bilansu, dlaczego ta osoba musiała się pojawić, czego nas nauczyła i dlaczego "musiała" odejść. Jeśli nie wiemy, warto pytać wprost drugiej osoby, dlaczego tak robi. A nie tworzyć scenariuszy w głowie.

 

W taki sposób dojrzewamy, doświadczając różnych trudnych momentów i relacji. Po czasie doceniamy to, czego się nauczyliśmy, jak nas to wzmocniło.

 

Jeśli nie możemy się odciąć od osoby mentalnie, bo mamy z nią stały kontakt, i przeszkadzają nam jej zachowania - możemy zwrócić jej uwagę na konkretne sytuacje i zachowania, które nam przeszkadzają. Natomiast nie jesteśmy bogami i sędziami najwyższymi niezawisłymi, którzy wiedzą wszystko o danej osobie, więcej od niej samej o niej samej - by kogoś zmieniać na własną modłę. Każdy z nas ma swoją drogę i popełnia błędy, po to tu jesteśmy, by się uczyć od siebie nawzajem, choć czasem ranimy się a czasem głaskamy... Z dziećmi jest inaczej, bo jesteśmy odpowiedzialni za ich wychowanie i rozwój, ale to też nie znaczy, że będą dokładnie takie, jak chcemy. Takie myślenie tylko pogarsza sytuację i prowadzi do zaburzeń...

  • Dziękuję! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
llenadefe:)
zuzza napisał:
Przezylam cos podobnego kilka razy I z doswiadczenia wiem ze uciekanie od bolu nic nie da. Mozesz isc na zakupu, spotkac sie z kims, do kina, zalatwiac sprwy zwiazane z wyjazdem a potem... przychodzi ta jedna chwila I bol wola o swoje!!

Prawie w kazdej kulturze jest zaloba. Rozstanie to taka wlasie zaloba. Bylo sie z kims I oddalo mu sie czesc siebie, po rozstaniu ta czesc nas odchodzi razem z nim.

Zgadza się. Sęk w tym, że ja nie uciekam. Rok czasu to moim zdaniem aż nadto na żałobę, no chyba że chodzi o związki z dłuższym stażem, małżeństwa rozstające się po latach etc., a mnie to akurat nie dotyczy. Swoje wycierpiałam, swoje wypłakałam, nie uciekałam też od tematu. Miałam przy sobie przyjaciół którym w każdej chwili mogłam się wygadać, wypłakać i korzystałam z ich wsparcia i pomocy.

zuzza napisał:
Determinacja zeby sie odciac nic nie da!! jezeli tak sie postapi to ta osoba moze w troche bledszym switele, ale wciaz bedzie w nas. Zal za krzywde, wspomnienie,zapach. Ja kiedys musialam wyjsc z kolejki bo jakis facet uzywal tego samego zapachu co on! zrobilo mi sie niedobrze, myslalam ze zwymiotuje tam w tym sklepie. Trzy lata trwala moja depresja.

Widzisz, ile osób tyle opinii. Ja osobiście wolę skupić swoją energię na tym, że nie chcę pamiętać o tym co złe, niż siedzieć, użalać się nad sobą i myśleć o tym jak bardzo mi źle, że nic lepszego mnie już nie spotka itd. Czasami jest tak że przez takie postępowanie nie widzimy tego co mamy, i możemy przeoczyć coś ważnego. Jak ktoś chce zapomnieć to zapomni, oczywiście nie od razu, to zależy indywidualnie od każdego człowieka, jeden potrzebuje więcej czasu a drugi mniej. A takie zdrowe wspominanie od czasu do czasu jest ludzkie, ale z uśmiechem na twarzy, a nie pękającym sercem.

 

Zgadzam się z tym, że nie ma ludzi bez winy. I z każdej takiej lekcji trzeba wyciągnąć jakieś wnioski dla siebie, dostrzec pozytywną stronę. I nauczyć się wybaczać - sobie i innym.

 

Miałam kiedyś kumpelę, która tak bardzo nie mogła się pogodzić z odejściem faceta, że stosowała różnego rodzaju rytuały miłosne. Mnie to osobiście śmieszyło, ale nie ingerowałam i nie ingeruję, to każdego indywidualna sprawa. Nie mam też pojęcia czy to działa - w jej przypadku akurat nie pomogło - aczkolwiek nie przekonuje mnie to, bo jest to takie jakby ingerowanie w cudzą wolę. Na wszystko przychodzi czas, dzisiaj jest w związku z zupełnie inną osobą i lepiej na tym wyszła ;)


  • [...] Nadie puede detenerte

Si tu tienes fé

No te quedes con tu nombre escrito en la pared

En la pared...[/list:u]

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika
zuzza napisał:
Przezylam cos podobnego kilka razy I z doswiadczenia wiem ze uciekanie od bolu nic nie da. Mozesz isc na zakupu, spotkac sie z kims, do kina, zalatwiac sprwy zwiazane z wyjazdem a potem... przychodzi ta jedna chwila I bol wola o swoje!!

Prawie w kazdej kulturze jest zaloba. Rozstanie to taka wlasie zaloba. Bylo sie z kims I oddalo mu sie czesc siebie, po rozstaniu ta czesc nas odchodzi razem z nim. I co trzeba zrobic?

Determinacja zeby sie odciac nic nie da!! jezeli tak sie postapi to ta osoba moze w troche bledszym switele, ale wciaz bedzie w nas. Zal za krzywde, wspomnienie,zapach. Ja kiedys musialam wyjsc z kolejki bo jakis facet uzywal tego samego zapachu co on! zrobilo mi sie niedobrze, myslalam ze zwymiotuje tam w tym sklepie. Trzy lata trwala moja depresja.

Teraz jest inaczej ten zapach wciaz mi go przypomina, ale jak go czuje to jest mi milo, bo pozwolilam sobie na zalobe.

uciekanie nic nie da, trzeba poczuc ten bol cala soba, wyplakac I miec w glowie caly czas swiadomosc ze mam do tego prawo!

Mam prawo cierpiec po rozstaniu, a jak zaloba minie zaczyna sie nowy etap.

Każde rozstanie boli, to zakończone smiercią na pewno. Na niektóre rozstania z perspektywy czasu można popatrzeć z uśmiechem, cieszyć się że doszło do rozpadku bo dzięki temu teraz jest się w takim położeniu. Gdyby wtedy nie było rozpadu, dziś wszystko byłoby inaczej, czy lepiej?

Na wszystko w życiu jest czas. Nie wiem jak inni ale ja nie jestem zwolenniczką zasady przypadków. Uważam, że to co nas spotyka ma głębszy cel. To samo z rozstaniami i w ogóle z ideą związków. Ludzie wchodzą w związki ale nigdy nie ma pewności czy to już na zawsze, czy związek zakończy się ślubem, a nawet jeżeli to nigdy nie ma pewności czy związek nie zakończy się rozwodem i tak dalej. Nie mamy nikogo na wyłączność, związek to nie żadne wiązanie. Dziś partner jest jutro może go nie być. Rozumiem, ze wraz z kolejnymi poziomami znajomości, zaangażowanie, uczucia wzrastają, ale... i tak nic pewnego nie ma. Drudzy ludzie niosą bogatą naukę tylko trzeba umieć ją dostrzec. Trzeba się zastanowić dlaczego własnie z tą osobą jestem, dlaczego ją spotkałam, dlaczego ją wybrałam, a ona mnie, co mi to dało, w czym pomogło, co dzieki temu mam. I ZAWSZE wyjdą plusy, nawet z najbardziej toksycznej relacji, bo drugi raz po wyciągnięciu wniosków już nie pójdzie się tą drogą. I o te wnioski chodzi o naukę, o doświadczenie, a doświadczenie nie zawsze jest budowane na szczęściu. Często albo i najczęściej na łzach i bólu. Jesteśmy ludzi, mamy się doskonalić zbierać naukę, a to bez drugich ludzi nie jest możliwe do wykonania.

 

llenadefe:) napisał:

 

Miałam kiedyś kumpelę, która tak bardzo nie mogła się pogodzić z odejściem faceta, że stosowała różnego rodzaju rytuały miłosne. Mnie to osobiście śmieszyło, ale nie ingerowałam i nie ingeruję, to każdego indywidualna sprawa. Nie mam też pojęcia czy to działa - w jej przypadku akurat nie pomogło - aczkolwiek nie przekonuje mnie to, bo jest to takie jakby ingerowanie w cudzą wolę. Na wszystko przychodzi czas, dzisiaj jest w związku z zupełnie inną osobą i lepiej na tym wyszła ;)

Mówi się że czas leczy rany. Leczy ale bardziej pokazuje jak mogłoby być gdyby życie potoczyło się wtedy inaczej. Jedna decyzja i już zmiana o 180 stopni.

Kumpela nie żałuje, na pewno cieszy się, że jest teraz szczęśliwa. Wcześniej patrzyła na świat przez pryzmat rozstania, nie wyobrażała sobie swojego życia bez tego chłopaka. Otrząsnęła się i ma to co ma i pewnie dużo lepsze.

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sapsali

Ja również zbieram się po odejściu kogoś dla mnie ważnego. Mówicie, że czas leczy rany, może i tak ale ból pozostawiony łatwo nie znika, można zarzucać się obowiązkami, szukać jakiegoś zajęcia aby odwrócić uwagę od tego koszmaru, ale co w chwili gdy nie masz siły wstać z łóżka bo wraz z nim odeszła cała Twoja siła i energia, jakakolwiek motywacja. Gdy nic dookoła Cię nie interesuje, nie cieszy, budzisz się z tym potwornym bólem i rozrywającą Cię od środka pustką? Zasypiasz z żalem, przypominając sobie jak to było, gdy obok był on, obejmował Cię czule ramieniem, całował po karku i chrapał do ucha? Może jestem dziwna, ale nie tak łatwo jest zapomnieć o osobie, której oddało się całe serce, bo w moim przypadku właśnie tak było, nie liczył się nikt poza nim, nawet ja się nie liczyłam. A teraz, gdy go nie ma, nie ma mnie. Przez cały związek szarpałam się i walczyłam, żeby było dobrze, myślałam, że jak włożę w to maksimum siły i energii to mi się to opłaci, z czasem zatraciłam samą siebie. A teraz już 4 miesiąc wegetuję, tkwiąc w miejscu, bez pracy (zrezygnowałam), bez jakichkolwiek perspektyw, żyję bo muszę, bo nie dane mi jest umrzeć teraz, więc tkwię tu bezmyślnie, dzień za dniem. A co najgorsze od zawsze miałam dziwną intuicję, czasem to co mówiłam sprawdzało się, kiedyś też wróżyłam, moje sny były przeważnie prorocze, to projekcja moich obaw i lęków, które urzeczywistniały się na co dzień. Wspominacie o odcięciu się od przeszłości czy innej osoby. A co w sytuacji gdy jest się z tą osobą dziwnie nierozerwalnie związaną? Próbowałam wizualizować odcięcie się od niego, zamiast tego chyba pogorszyłam sytuację, bo zaczynają docierać do mnie dziwne sygnały, nie potrafię tego wyjaśnić, nie rozumiem tego mechanizmu ale wiem, po prostu wiem kiedy jest mu źle, czuję to całą sobą, wiem kiedy źle o mnie mówi (czkawka, piekąca twarz, uszy, jakieś krosty na języku- zabobony?- też tak kiedyś myślałam, do czasu..., jego godzina 10:10- kiedy zawsze o mnie myślał, może to zabawne ale większość ustaje, gdy pomyślę o nim), wiem kiedy mnie zdradzał i oszukiwał, ten niepokój i ogromny żal, który wtedy czułam, za każdym razem jak był z inną kobietą i te obrazy które pojawiały się w moich myślach, które z czasem po weryfikacji okazywały się prawdą, dziwna intuicja, która za każdym razem okazywała się trafna. Wcześniej bawił się kobietami, nie zaangażował się emocjonalnie czy uczuciowo, więc czułam jedynie smutek i żal, teraz rozrywa mi serce (mówię o bólu psychicznym i fizycznym)jakby tysiące igieł się w niego wbijało- dlaczego? Bo zakochał się a ponieważ jestem z nim jakoś dziwnie związana, to boli mnie to tak potwornie, że moje ciało to odczuwa i choruje. Mimo iż on jest daleko, nie widzę go i "nie wiem" co się z nim dzieje, czuję wszystko całą sobą, kiedy mi się śni, następnego dnia mam jakieś wieści o nim, kiedy mnie pożądał czułam to- tak, na odległość. To chore i męczące, bo otrzymuję mimowolnie wieści o nim na podstawie jakichś durnych odczuć czy snów. Ciekawe czy on też czuje to co ja. Jestem jak usychająca roślina, wystarczy jeden gest z jego strony a odżywam silna i piękna. Tyle tylko, że on się już nie odezwie, więc jak mam odżyć? Co to w takim razie jest? Jak się tego pozbyć? Czy to, że straciłam dziecko, jego dziecko, w jakiś sposób mnie z nim nierozerwalnie związało? Jestem podatna na wszelkiego rodzaju ataki, wszelkie złe emocje godzą we mnie, zupełnie tak, jakbym nie miała żadnej ochrony. Więc jak mam się odciąć od niego, zapomnieć o przeszłości? To jest w ogóle możliwe?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maleficent

Jedną z metod odcięcia się od pewnych osób z przeszłości jest spalenie karteczki np. z jej imieniem, czy też ze spisaniem na niej wszelkich kwestii, które nas bolą, a dotyczą one właśnie dawnych relacji. Jest to dobry sposób na wyrzucenie z siebie emocji... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maleficent

Sapsal oczywiście, że czas leczy rany, wszystkie rany się zabliźnią, tylko musimy zrozumieć (i chcieć!), że nie warto ich ponownie rozdrapywać, ponieważ to nie służy niczemu dobremu, a jedynie karmi naszą autodestrukcję. Przechodziłam rok temu ten sam stan co Ty, kiedy staram się przypomnieć swoje uczucia i myśli z tamtego okresu, kojarzą mi się one tylko z jednym - czarnym kolorem. Uważam, że był to niekorzystny czas dla mnie, przeszłam przez lekkie (na szczęście w swych objawach) załamanie, nie jadłam, nie chciało mi się nic, nie mogłam czegokolwiek zrozumieć, moja postawa była naznaczona wielkim słowem NIE we wszystkich aspektach mojego życia. A ja w swej egzaltacji nie rozumiałam, że ta miłość mnie niszczyła, brała dużo ode mnie, natomiast nie dawała nic w zamian.

Rok zajęło mi wyjście na prostą, zrozumiałam, że tkwiłam w toksycznym związku, który w niedalekiej przyszłości przyniósłby mi jeszcze większy ból, rozgoryczanie, a nawet zniszczenie moich najpiękniejszych młodzieńczych lat.

 

Sapsal popełniłaś jeden błąd - wraz z miłością, oddałaś całą siebie mężczyźnie. Jest to element, który gubi kobiety. Ty piszesz, że nie liczyła się dla Ciebie nawet własna osoba, on stał na tym piedestale, a Ty zdegradowałaś siebie do pozycji wręcz marginalnej, bo przecież miłość była najważniejsza. Karmiłaś się nią, motywowałaś, ona dawała Ci nadzieję na lepsze jutro - to jest jeden z podstawowych błędów kobiet - za który wcześniej czy później, każda z nas musi zapłacić. Byłaś w toksycznym związku, byłaś w pewien sposób współuzależniona od tej miłości... jak wspominasz ten mężczyzna, którego obdarzyłaś miłością był w stosunku do Ciebie nie fair, brał od Ciebie więcej niż dawał, wykorzystywał, zdradzał i okłamywał. Czy uważasz, że prawdziwa miłość dopuszcza do takich skrajnych zachowań i postaw ? I mimo tego jak on Cię potraktował, jak mocno zranił chciałabyś wrócić do niego ? Powiem Ci, że ja również tłumaczyłam wszystko tym jak go mocno kocham, że on jest tym jedynym, dzięki któremu mój świat nabierał barw. Moje obsesyjne wręcz myśli, od których byłam uzależniona emocjonalnie nie pomagały, wciąż gdybałam "co by było gdyby...?", sama na własne życzenie się niszczyłam. Odczuwałam również jego emocje, które mnie jeszcze bardziej roztrajały, aż wreszcie postanowiłam zawalczyć - ale nie o niego - a o samą siebie. I udało mi się.

Ty musisz zrozumieć, że najważniejszą dla Ciebie osobą powinnaś być Ty sama, nie partner, nie przyjaciel, nie jakaś rzecz, lecz TYLKO TY. Twoja miłość do siebie, Twój szacunek do swojej osoby umacnia relacje z innymi ludźmi, powstają mocne fundamenty, w które nie wkradają się żadne skrajne zachowania. Przeszłaś brutalną lekcję od życia, ale nie możesz się poddawać, nie możesz niszczyć swojego życia dla kogoś. Musisz uwierzyć (choć teraz wydaje się dla Ciebie nieprawdopodobne), że zasługujesz na piękne uczucie, na szczęście, na mężczyznę, który będzie wart Twojej miłości. Ale na samym początku trzeba wyjść z tego bagna depresyjnego, jest ciężko, ale trzeba wierzyć i trzeba mieć tą nadzieje ;) A uważam, że zasługujesz na wszystko co najlepsze i pamiętaj o tym  :)

  • Lubię! 1
  • Dziękuję! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sapsali

Maleficent Dziękuję za te słowa, są naprawdę budujące. Po przeczytaniu ich jakby wstąpiła we mnie nowa nadzieja, jakaś siła, mówiąca, że dam radę, że będzie dobrze, mam nadzieję, że nie tylko chwilowo. Mimo, że nikomu nie życzę takiego cierpienia, dobrze jest wiedzieć, że nie jestem sama, że inne kobiety doświadczyły czegoś podobnego, a dodatkowa informacja, że dały radę, pokonały ten trudny czas, przetrwały i są gotowe nieść innym dobre słowo, naprawdę mnie pociesza i sprawia, że zaczynam wierzyć, że i ja wydostanę się z tego piekła. Naprawdę podziwiam Cię Meleficent, za siłę i mądrość, którą zechciałaś się ze mną podzielić. Zanim poznałam tego człowieka byłam osobą silną, pewną siebie, zdystansowaną do wielu spraw, bardzo wymagającą, on rozpuścił moje lodowate serce, nie wierzyłam, że jestem zdolna do takich głębokich uczuć, do tego aby aż tak być zależną od kogoś. Masz rację ten związek był toksyczny, a miłość, którą czułam chora. Za długo się już męczę, 19 miesięcy wyrwanych z kalendarza, podczas, których mogłabym naprawdę dużo zrobić, zamiast tego poświęciłam wszystko facetowi, który się mną tak naprawdę tylko bawił, oszukiwał, wykorzystywał i robił ze mną co chciał. Po tym stałam się słaba i w niczym już nie przypominam tej osoby, którą byłam dawniej. Wierzę jednak, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że wszystko co nas spotyka ma jakiś określony cel, ma nas czegoś nauczyć. Cierpienie uwrażliwia na krzywdę drugiego człowieka, otwiera drzwi, które dotąd były zamknięte. Może moją lekcją było poznać swoją wartość i nie zatracać samego siebie dla drugiego człowieka, może byłam za bardzo ufna i naiwna, może za dużo chciałam od razu, za szybko. Ale po to jest właśnie cierpienie, żeby nauczyć nas czegoś, czasem te lekcje są bardzo dotkliwe, ale ponoć los daje nam tyle ile jesteśmy w stanie udźwignąć, dzięki coraz większym ciężarom stajemy się silniejsi. A odnośnie odcięcia od tej osoby, co jeśli podczas wizualizacji zamiast odciąć te więzi wzmocniłam je jeszcze bardziej? Nie wiem jak to się stało ale wyobrażałam sobie, że przecinam więzy z nim, ale w ostatniej chwili one się zrosły i stały silniejsze, mocniejsze. Wiem, że to tylko wyobraźnia, wizualizowanie sobie pewnej czynności, odcięcia energetycznego od drugiej osoby, ale może podświadomie nie chciałam tego zrobić, więc doszło do czegoś takiego? Zaraz po tym, dosłownie w jednej chwili wszystko zaczęło się sypać, rozstaliśmy się ostatecznie, zerwaliśmy kontakt, spaliły się wszystkie mosty i zamknęły wszystkie furtki, żeby w jakikolwiek sposób mieć z nim styczność, tak jakby te wydarzenia nie były ode mnie zależne. Z drugiej strony pojawiły się te wrażenia zmysłowe, te przeczucia, intuicja, co prawda one kiedyś tam były raz na jakiś czas, ale teraz stały się bardziej intensywne, zaczęłam bardzo tęsknić i pojawiły się uczucia, z którymi myślałam, że sobie już poradziłam. Może wmawiam sobie wszystko bo szukam wytłumaczenia ale to dzieje się od chwili gdy zwizualizowałam sobie odcięcie od niego a potem jeszcze mocniejsze połączenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...