MidnightVelvet Napisano Czwartek at 09:55 Napisano Czwartek at 09:55 Zmarła mama mojego narzeczonego, byłam przy niej do samego końca. Nie miałyśmy zbyt dobrych relacji, bo obie byłyśmy uparte i pamiętliwe, ale jak trzeba było potrafiłyśmy okazywać sobie ciepło i być dla siebie wsparciem. Na jakiś czas przed jej śmiercią nasze relacje trochę się poprawiły. Bardzo przeżywam jej śmierć, żałuję, że się bardziej nie starałam, że przez nieporozumienia i moją dumę, tak dużo czasu byłam na nią obrażona. Wiem, że nie przyjdzie do mnie, bo nie byłam nikim ważnym, ale dziś mój narzeczony po przepłakanej nocy, powiedział że jak jechał samochodem do pracy, to mama jechała z nim. Włączył się czujnik i pojawiła kontrolka przypominająca o zapięciu pasów. Nic nie leżało na siedzeniu pasażera. Uspokoiło się jak spojrzał na klepsydrę (zdjął ja ze słupa po pogrzebie i woził ze sobą w aucie) i pomyślał o mamie. W jednej chwili poczułam radość i takie mega wzruszenie, bo błagałam ją by dała mu jakiś znak, on bardzo przeżywa jej odejście i ja tak martwię się o niego.... Ale z drugiej pojawiło się pytanie dlaczego tu nadal jest? Czy nie powinna być w lepszym miejscu? Co jeśli błądzi biedna i nie wie dokąd iść? Nikt z nas nie wie co jest po drugiej stronie. Ja wierzę, że lepsze życie, że to powrót do prawdziwego domu. Czy dusze mogą nas odwiedzać kiedy chcą? Czy mogą być tu z nami przez jakiś czas po swojej śmierci? A może proces całkowitego powrotu do domu trwa i tylko przez ten czas są przy bliskich? Jak myślicie? Cytuj
Polecane posty
Dołącz do rozmowy
Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.