Skocz do zawartości
Keyeni

Tarot a nerwica

Polecane posty

Keyeni

Witam, zwracam się do was z prośbą o poradę, pomoc. Mój problem polega na tym iż odkąd zakupiłam karty tarota i zaczęłam je stawiać zauważyłam u siebie strasznie złe samopoczucie czyt. bezsenność, drgawki, zimne poty, chaotyczne myśli, zmiany nastroju, raz jestem nerwowa a raz płaczę bez żadnego konkretnego powodu. Wczoraj zgłosiłam się do lekarza, który stwierdził, że są to objawy nerwicy. Takie objawy pojawiły się u mnie drugi raz, pierwszy raz miało to miejsce w październiku tamtego roku i zauważyłam, że pojawiają mi się one kiedy się czegoś boję, kiedy się czymś bardzo przejmuję. Wtedy bardzo bałam się rozpocząć związek, bałam się tego, że się nie nadaję do takich rzeczy i że nie wiem jak mam się zachowywać w danych sytuacjach w związku, a kiedy się przełamałam i zaczęło się wszystko układać objawy minęły (wtedy też udałam się do lekarza który także stwierdził, że może to być na tle nerwicowym). Co do kart to chciałam je zakupić od jakichś dwóch lat jednak zawsze miałam przed nimi jakieś obawy, zawsze analizowałam strony w internecie za i przeciw tarotowi i ostatecznie nigdy nie kupowałam tych kart. Wiem, że złe rzeczy wypisywane o tarocie na różnych stronach związanych z kościołem jest to próba zastraszenia potencjalnego wróżbity i nieraz wyśmiewałam to co jest tam napisane jednak po czasie zaczynałam mieć obawy i zastanawiałam się czy jest to dobre czy złe. W sumie to chęć pomocy drugiemu człowiekowi raczej nigdy nie jest zła? Takie jest bynajmniej moje zdanie, że jeśli chcę komuś pomóc to przecież nie powinno to być potępiane przez nikogo i nie powinnam mieć niczego na sumieniu. Myślę, że problem może leżeć po prostu w lęku przed samymi kartami, wiem że mogę dzięki nim pomóc innym ale z jednej strony mam trochę obaw dotyczących tych kart. Wiem, że pewnie większość z was zapewne odradziłaby mi w takim razie zajmowanie się kartami ze względu na mój strach i podejrzenie nerwicy, jednakże nie chciałabym z tego rezygnować gdyż interesuje się nimi od długiego czasu, zresztą jak całą ezoteryką, w końcu jestem numerologiczną siódemką, a jak wiadomo osoby o takiej wibracji najlepiej czują się w takich tematach i ciągle dążą do poznawania tego co nieznane, duchowe itd. Czuję, że jeśli całkiem zrezygnowałabym nawet z czytania o tych tematach to moje życie byłoby nie do końca pełne ponieważ interesuje mnie to od zawsze. Proszę o jakieś porady, jak wy to wszystko czujecie i odbieracie tą sytuację, co myślicie że powinnam zrobić? Od dwóch dni zaprzestałam stawiania kart i nie wiem czy wrócić do nich za jakiś czas czy sobie odpuścić, chociaż nie chciałabym tego. Jestem umówiona na konsultację z neurologiem, mam też zamiar skonsultować to wszystko z jakimś psychologiem i może wtedy zadecyduję co dalej. Póki co proszę was o poradę i dziękuję z góry za odpowiedzi <kwiatek>

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Margita

Droga Keyeni

Karty tarota czy inne nie są magiczne w dosłownym tego słowa rodzaju. To kartki z nadrukowanymi obrazami, symbolami które w żaden sposób nie mają wpływu na nasze emocje, one nie mogą spowodować fizycznych reakcji zdrowotnych, chyba że sobie to wmówisz, autosugestia to bardzo silna moc.

Jeśli lekarze stwierdzili, że masz nerwicę to koniecznie musisz w tym kierunku podjąć kroki, by złagodzić jej skutki.

Tarot nie jest w stanie zrobić Ci krzywdy, o ile rozumiesz czym jest.

To tak jak na przykładzie:

Kupiłaś sobie kolorowe naklejki i przyklejasz sobie na zasadzie "dziś przykleję na lodówcę koniczynkę, to będę miała szczęście", lub "przykleiłam pokrzywę... i teraz wszystko mi się wali..." Na tym przykładzie widać dokładnie, że wszystko można sobie wmówić i takie naklejki mogą mieć dla kogoś magiczną mocv, bo akurat kupił, bo akurat przykleił i akurat coś mu nie wyszło, ale ten ktoś nie zastanowił się nad tym dlaczego popełnił błąd tylko zwalił wszystko na naklejki.

Karty tarota w rękach osób obeznanych z ikonografią i symbolami to wielka pomoc, nie można przecież się bać kartki papieru...

Wszelkie magiczne czarnowidztwa i opinie biorą się z niewiedzy, to samo dotyczy podejścia kościoła, jak się czegoś nie rozumie, to to się neguje.

Nie będę wnikać w postawę kościoła do tarota, bo to nie miejsce i nie ten temat, ale moim zdaniem problem leży w Tobie, myślę że zbytnio demonizujesz karty tarota, możliwe że masz słabą psychikę, która wytwarza w Twojej wyobraźni taki, a nie inny obraz. Pracując z tarotem mamy do czynienia z energią, dlatego trak ważne jest oczyszczanie kart czy siebie po wróżbie dla innych, ale to nie film, gdzie karty wyskoczą z pudełka, ułożą się w jakiś schemat na stole, a Ty odczytasz wynik lub zmienią Twój los w jakiś sposób. Ty sama decydujesz o swoim życiu nie karty nie inni ludzie, oni za Ciebie Twojego życia nie przeżyją...

Dlatego zrób sobie przerwę we wróżeniu, zalecz nerwicę i zobaczysz czy po jakimś czasie zmieni się Twoje postrzeganie taraota.

 

Pozdrawiam Cię i życzę wszystkiego dobrego <pocieszacz>:)


abrakadabra.gif.ba381813d1862494475ff408ad3d86ec.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Keyeni

Margita, dziękuję Ci za odpowiedź. Wiem, że to co się dzieje to nie jest na pewno wina kart, tylko tego jak ja te karty odbieram. Faktem jest też to, że właśnie może nazbyt je 'demonizuje' tak jak to napisałaś, chociaż zdaję sobie sprawę z tego że są to tylko kartoniki z nadrukowanymi obrazami. Bez człowieka nie są w stanie zrobić nic, to dopiero dzięki nam mogą coś przekazać i doradzić poprzez naszą interpretacje. Co do oczyszczania kart to oczywiście oczyszczałam je po każdej wróżbie przeciągając talię nad płomieniem świecy, a na koniec dnia przeciągając każdą kartę z osobna. Mam jeszcze jedno pytanie, czy mogłabyś mi objaśnić dokładniej na jakiej zasadzie działają te karty? Jak to jest, że akurat karty dają odpowiedź konkretnej osobie na konkretny problem? Wygląda to tak jakby te karty były w pewien sposób hmm...'inteligentne'? Zadaje się pytanie, wymawia się dane konkretnej osoby i wychodzi cały wynik, obraz tego co się u tej osoby dzieje i wszystko się zgadza, to takie dziwne :P Napisałaś, że jest to praca z energią, ale czy mogłabyś określić jak to się dzieje? Na czym to polega? Wszędzie się mówi, że to praca z energią ale nigdy się w to nie zagłębiłam i nigdy nie spotkałam przeglądając stron objaśnienia tego zjawiska. Czy jest jakieś niebezpieczeństwo z tym związane? Czy jeśli np. oczyszcza się karty i wszystko robi się tak jak powinno to nie ma żadnego zagrożenia? Mimo to, zastanawia mnie sam fakt, że coś tam jednak złego się może stać jeśli nie będziemy postępować wobec kart tak jak należy, z jednej strony są to tylko kartoniki, a z drugiej trzeba je respektować. Niektórzy ludzie traktują je niemniej jak prawdziwą istotę, odprawiają wokół nich rytuały, obchodzą się z nimi jak z dzieckiem bo jak coś zrobią źle to karty mogą się na nich niby 'zemścić', 'odpłacić'. Więc głównie to mnie zastanawia, ja osobiście uważam za śmieszne takie płaszczenie się przed kartami, uważanie na to żeby ich broń boże w jakiś sposób nie obrazić itd, co nie znaczy też że mamy nimi rzucać, przeklinać na nie itd. Prosiłabym, jeśli można o wyjaśnienie moich pytań i wątpliwości. Staram się jak najlepiej zrozumieć i poznać te karty, wtedy pomoże mi to wyzbyć się lęku i narzucanych przekonań. Pozdrawiam :)

 

Edit: Wiem, że karty należy oczyszczać, aby odciąć się od energii osoby której się wróżyło, żeby potem karty dawały jasną odpowiedź, żeby nie mieszały się sytuacje i problemy różnych ludzi. Zastanawia mnie tylko to jak to się wszystko dzieje, jak my się z tą energią łączymy, na jakiej zasadzie to działa i jakie mogą być np. ewentualne konsekwencje jeśli ktoś źle się z nimi obchodzi. A, i co do tego 'mszczenia' się kart nie chodzi mi dosłownie o same karty, bo one same w sobie nie mogą zrobić krzywdy, ale o cały ten mechanizm który za nimi stoi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Ja myślę że to jest kwestia tego w co wierzysz. Piszesz o wcześniejszym przeglądaniu stron, czytaniu za i przeciw. Pomimo ze wybrałaś za i kupiłas karty, to lęki w podświadomości zostały na tyle zakorzenione ze dają o sobie znać. Choćby nawet i przez te dolegliwosci, co z kolei ty łączysz z tym, że to przez karty i kółko się zamyka.

Zrób sobie własne za i przeciw kartom, ale wlasne z serca a nie własne bo ktoś tak kiedyś powiedział lub wyczytałaś. Później zobacz gdzie jest wiecej po której stronie kartki. A te za odpowiedz sobie dlaczego wpisałaś, bo...? Zrób wgląd w temat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

energia - każdy człowiek posiada nośnik tej energii w przypadku tychże wróżb są to daty urodzenia, imiona podawane na forum. Ktoś je wstawia prosząc o prośbę a ty dzieki temu wiesz komu wrozysz, kto prosi o pomoc i ze jest to konkretna osoba na przykład Katarzyna ur. 6.9.1964 a nie jakaś inna. I to na tej osobie skupia sie cała otoczka. Za pomocą kart masz wgląd do jej przyszłości, następuje wymiana energetyczna, "łaczenie się".

Stąd tez po zakończeniu wróżenia powinno nastapić odcięcie - ona od ciebie dziękując, płacać, ty od niej we własnym zakresie. Jeżeli jedna ze stron zaniecha odcięcia moga pojawić sie negatywne skutki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Margita

Praktycznie Alicja napisała wszystko co ja bym mogła napisać, dziękuję Alicjo, ważne abyś używała ich do rozkładów, a nie one Ciebie rozkładają. Ty się z nimi na coś umawiasz, a nie one z Tobą, wreszcie one mają Tobie służyć, a nie Ty im.

Na koniec chcę dodać, że ludzie o słabej psychice niestety nie powinni zajmować się tarotem, za bardzo próbują tworzyć z kart narzędzie magiczne i wszelkie swoje niepowodzenia tłumaczyć tarotem, a jeszcze raz powtarzam, jak talia kart z papieru/plastiku może rządzić Twoim życiem, wpływać na Twoje decyzje lub kreować rzeczywistość bez Twojego udziału...?

Każdy sam decyduje o swoim życiu i za nie odpowiada, karty tarota podpowiadają, doradzają, ostrzegają, ale to my podejmujemy działania i my kreujemy rzeczywistość.

 

Pozdrawiam :)


abrakadabra.gif.ba381813d1862494475ff408ad3d86ec.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Keyeni

Dziękuję wam za odpowiedzi. Wczoraj przeprowadziłam na ten temat rozmowę z mamą, rozmawiałyśmy o mojej numerologii, o tym jak ja to odbieram i doszłam do wniosku, że to może jeszcze nie jest mój czas. Jako numerologiczna 7 mam skłonności do izolowania się od otoczenia i rozważania nad takimi zagadnieniami, nad różnymi religiami, nad tym co jest po tej drugiej stronie, nad poszukiwaniem prawdy i stwierdziłam, że jeśli oddam się temu to moje życie polegałoby w bardzo dużej mierze tylko na tym ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi, a wiem, że nigdy nie znajdę konkretnych odpowiedzi na moje pytania choćbym nie wiadomo ile przeczytała książek, artykułów itd. Byłoby to takie podążanie za tym czego nigdy nie byłabym pewna i koło by się zamykało, bo szukałabym dalej, a przez całe życie bym nie znalazła. Ile jest ludzi, ile jest książek, ile teorii, a każda jest inna, każdy człowiek ma inną teorie np. dotyczącą piekła, nieba, czy też jak w tym wypadku kart. Każdy ma do powiedzenia coś innego, a tak naprawdę sam nie wie czy jego myślenie jest prawidłowe i nigdy się tego nie dowie. W Moim przypadku lepiej będzie chyba oddać się jakiejś przyziemnej pracy z ludźmi, np. charakteryzacji, co też mnie kręci i z numerologii wynika, że w takiej pracy również się spełnię. Będzie to chyba najkorzystniejsze, nie będę miała wtedy czasu na ciągłe siedzenie w domu i rozmyślanie, moje życie będzie bardziej przyziemne i zwykłe. Nie chcę oczywiście rezygnować z tego wszystkiego, ale sądzę, że powinno to zostać raczej w sferze mojego hobby, zainteresowań, o których mogę poczytać po przyjściu z pracy jeśli będę miała czas. Wiem, że zawsze będzie to nieodłączna część mojego życia ale będę starała się to traktować jako 'dodatek' do niego, a nie całe życie. Na forum oczywiście pozostanę i pewnie jeszcze nie raz zobaczycie, że komuś tutaj postawiłam karty bo zapewne będę walczyć z sobą żeby jednak całkowicie z tego nie rezygnować, jednak będę podchodzić do tego z większym dystansem, tak aby nie pochłaniało to całego mojego czasu. Z resztą czas i los pokaże co będzie dalej i jaka jest rzeczywiście moja droga. Pozdrawiam ciepło ;*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ada

Keyeni <przytul>

Jestem zdania że na wszystko w życiu jest odpowiednia pora. To ze jesteś tu, zajmujesz się ezoteryką nie spadło na ciebie nagle z nieba. Ku temu ty sama lub życie robiło odpowiedni podkład. I teraz przypomnij sobie jak to się zaczęło? jaka była Twoja droga do właśnie tego miejsca, ile trwa, jak nią kroczyłaś, co robiłaś żeby iść dalej?

Napisałaś że możesz się tym zająć jako pasja, w czasie wolnym i super, ze tak podeszłaś, że nie rezygnujesz z tego całkowicie. Bo jeżeli nie teraz, to za jakiś czas coś się może zmienić.

Miałam czas gdy chciałam bardzo mieć karty, ale obawiałam się tego. Wiedziałam że te karty byłby dla mnie, wybrałam sobie talię i z utęsknieniem na nią patrzyłam. Nie kupiłam jej jednak, bo z tyłu głowy miałam to co kiedyś wyczytałam "Tarot, rujnuje życie". Walczyłam z tym długo w międzyczasie oglądając swoją talię. Wiedziałam ze gdybym ją kupiła to nie wyszłoby mi to na dobre, sama bym zniszczyła swoje marzenia o niej, o swojej dalszej drodze w tej dziedzinie. Gdybym ją kupiła rzuciłabym to wszystko, odeszła od ezoteryki. Dlatego czekałam i dojrzewałam do decyzji o zajęciu się Tarotem. W międzyczasie czytałam o tych kartach, uczyłam sie znaczeń interpretowałam rozkłady czytałam ćwiczenia, byłam obserwatorem nie biernym.

Pamiętam swoje pierwsze sukcesy w interpretacji i to właśnie te sukcesy i cale to zajęcie się tematem bez udziału kart bardzo mi pomogło. Doświadczyłam wiedzy że Tarot nie rujnuje życia, a może je ratować, pomagać ale to wszystko zalezy od metody jaką się przyjmie.

Dziś rozumiem dlaczego Ci którzy piszą źle o Tarocie, tak właśnie piszą, dlaczego tyle jest negatywnych opinii odnośnie tych kart. Dziwię się dlaczego takich opinii nie ma o innych taliach, które przecież mają ten sam cel co Tarot.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja
Praktycznie Alicja napisała wszystko co ja bym mogła napisać, dziękuję Alicjo, ważne abyś używała ich do rozkładów, a nie one Ciebie rozkładają. Ty się z nimi na coś umawiasz, a nie one z Tobą, wreszcie one mają Tobie służyć, a nie Ty im.

Na koniec chcę dodać, że ludzie o słabej psychice niestety nie powinni zajmować się tarotem, za bardzo próbują tworzyć z kart narzędzie magiczne i wszelkie swoje niepowodzenia tłumaczyć tarotem, a jeszcze raz powtarzam, jak talia kart z papieru/plastiku może rządzić Twoim życiem, wpływać na Twoje decyzje lub kreować rzeczywistość bez Twojego udziału...?

Każdy sam decyduje o swoim życiu i za nie odpowiada, karty tarota podpowiadają, doradzają, ostrzegają, ale to my podejmujemy działania i my kreujemy rzeczywistość.

 

Pozdrawiam :)

Nie ma za co :) Tak się teraz zastanawiam wiele osób utożsamia Tarota z wyrocznią, gdy się pisze że to tylko podpowiedz wskazówka, to pada pytanie "To po co w takim razie te wróżby?" takim osobom nie pomoże nikt z nas, nawet pomimo dobrych chęci. Takie osoby pragną i to bardzo gotowej recepty na swoje życiowe problemy, bolączki, niepowodzenia. Takie osoby spowodują że wróżka ucierpi i tylko i wyłącznie ona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Margita
Tak się teraz zastanawiam wiele osób utożsamia Tarota z wyrocznią, gdy się pisze że to tylko podpowiedz wskazówka, to pada pytanie "To po co w takim razie te wróżby?" takim osobom nie pomoże nikt z nas, nawet pomimo dobrych chęci. Takie osoby pragną i to bardzo gotowej recepty na swoje życiowe problemy, bolączki, niepowodzenia. Takie osoby spowodują że wróżka ucierpi i tylko i wyłącznie ona.

 

Otóż to, nie ma gotowych recept, tarot to nie spis gotowych wyjść z danej sytuacji, żadna metoda wróżbiarska nie daje gotowych instrukcji rozwiązania problemów, daje zaś podpowiedź jak trzeba się zachować, na co uważać, co może na pomóc.

Nie demonizujcie tego wszystkiego, to nie bajki, które oglądacie w TV, tu nie ma efektów specjalnych. osoby wróżące nie mają paktu z diabłem, bardzo duża ilość wróżek/wróżów to oso0by wierzące, nie fruwamy na miotłachg, nie tańczymy nago przy oknisku (przynajmniej ja) <haha2>

Mamy zwykłe życie jak wszyscy, chodzimy na wybory, robimy zakupu w "Biedronce" i lubimy czasem zabawić się, zrelaksować.

Nie można oczekiwać, że karty powiedzą "tak, jutro wygrasz milion"... one mogą powiedzieć, że masz szansę.

Nie powiedzą "Twój mąż cię zdradza z sąsiadką"... mogą zaś powiedzieć, że istnieje taka możliwość, że mąz nie jest ci wierny".

Ja generalnie unikam stwierdzeń pewników, bo życie potrafi bardzo zaskakiwać, a poza tym ktoś komu napiszesz, że "to będzie tak, a tak", wbije sobie do głowytaki tekst, nie będziwe dzialał, bo przecież tarot powiedział...

Po pewnym czasie okaże się iż sytuacja uległa zmianie, bo miało miejsce np. działanie osób trzecich, bo np. było brak naszej reakcji i wróżba się nie sprawdziła, wtedy taka osoba obwinia za brak sprawdzialności wróżkę, ale sama nic w tym kierunkiu nie zrobiła, "bo tarot tak powiedzia...

Ludzie tacy są bardzo podatni na manipulację, że żyją własnym życiem, tylko życie opierają na wróżbach i przepowiedniach, co w końcowym rozrachunku doprowadza do różnych stresów.

Nie wyobrażam sobie, aby ktoś/coś mi mówiło jak mam żyć i postępować, oczywiście chętnie prezyjmuję rady ale sama decyduję czy je zastosuję czy nie.

Dlatego wrzućcie na luz kobitki :D


abrakadabra.gif.ba381813d1862494475ff408ad3d86ec.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Briee

Chciałabym się tylko odnieść do "niesienia pomocy innym".

Nie widzę przeszkód, byś zgłębiała Tarota, jednak jeśli chodzi o pomoc innym, to uważam, że żeby to robić, powinno się mieć samemu w miarę poukładane życie. By kogoś wyciągnąć z dołka nie można samemu w niego wskakiwać. To trochę tak, jakby iść do psychologa albo coacha. Opowiada Ci jak żyć, jak sobie radzić z przeciwnościami (albo w przypadku coacha - trenuje Cię, byś coś osiągnęła), zaczynasz w to wierzyć, a na któreś spotkanie terapeuta się nie zjawia, bo... popełnił samobójstwo. Sytuacja jest przeze mnie brutalnie przerysowana, ale celowo. Czy nie pomyślałabyś sobie, że najwyraźniej wszystko, co Ci mówił, to było kłamstwo i sam w to nie wierzył?

 

Do Tarocisty często przychodzą różni ludzie. Niektórzy sami są znerwicowani, są w kiepskich sytuacjach (rozwody, ciąże, ktoś się psychicznie nad nimi znęca, jak nie gorzej, zdrady, matki pytające jak wychowywać swoje 30-letnie dziecko itp.). W desperacji chwytają się już wszystkiego, łącznie z wróżbami. Czegoś od Ciebie oczekują, czasami tylko wysłuchania, dobrego słowa. Czasami chcą, byś to Ty im powiedziała, jak mają żyć i im to życie ustawiła od A do Z. Czasami są to też ludzie zwyczajnie głupi (i z takimi też trzeba sobie radzić), albo mający raczej ochotę się pośmiać z wróżki (no, to teraz mi pokaż, czy to w ogóle działa).

 

Z jednej strony musisz się wczuć w sytuację każdej osoby, z drugiej być na tyle zdystansowana, żeby nie brać na siebie tych sytuacji. Będziesz czasami słyszeć takie rzeczy, że będziesz miała ochotę pacnąć człowieka po głowie i krzyknąć na przykład "dlaczego nie widzisz, że sam sobie napytałeś biedy?! Dlaczego wcześniej nie przewidziałeś tak oczywistych skutków?!".

 

Myślę, że karty spokojnie możesz sobie kupić. Na razie poucz się ich i testuj na sobie. Zawsze je możesz wyrzucić, jeśli, jak sama powiedziałaś, dalej będziesz ich niepewna. A jeśli Ci się spodobają, to najpierw wyprostuj swoje życie. Na pomaganie innym przyjdzie jeszcze czas, kiedy będziesz się czuć dobrze i czego Ci serdecznie życzę <kwiatek> .


Mój blog o kartach: https://kabalarka.pl/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Alicja

Tak w skrócie, Twoją wypowiedz Briee rozumiem jako "zanim zaczniesz pomagać, najpierw poukładaj swoje życie, pomóż sobie". Taka jest prawda. Tylko nie zawsze tak można, nie każdy problem idzie od ręki załatwić a i nie każdy problem będzie kolidował z niesieniem pomocy innym. Nie znam dokładnie sytuacji ale czasami może być tak, że pomoc innym działa jako terapia dla nas samych. Zamiast siedzieć i się użalac, wpychać w głębszy dołek, pomagamy i nie myślimy o własnych problemach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mari
Dnia 7.06.2015 o 16:41, Alicja napisał:

Tak w skrócie, Twoją wypowiedz Briee rozumiem jako "zanim zaczniesz pomagać, najpierw poukładaj swoje życie, pomóż sobie". Taka jest prawda. Tylko nie zawsze tak można, nie każdy problem idzie od ręki załatwić a i nie każdy problem będzie kolidował z niesieniem pomocy innym. Nie znam dokładnie sytuacji ale czasami może być tak, że pomoc innym działa jako terapia dla nas samych. Zamiast siedzieć i się użalac, wpychać w głębszy dołek, pomagamy i nie myślimy o własnych problemach.

To prawda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Lakszmi

Nie bierze się i wróży w złym stanie zdrowotnym karty siąkna twoje emocje .Jesli autorka ma lęki złapie za tarota i będzie się go poprostu bała  daj sobie czas na karty , ja miałam 3 miesięczna przerwę teraz tylko wroze  wielkich arkan .Wg mnie do tarota podchodzi się. Czystym umysłem ,bez jakich  kolwiek stresu itp.Kazdy ma lęki Ja np boje się burzy ,i pająków (Arachnofobia )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×
×
  • Utwórz nowe...