Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
Mala_Mi

Rzeczy po zmarłych

Polecane posty

Mala_Mi

Macie jakieś pamiątki po zmarłych osobach? Ubrania, figurki czy cokolwiek innego? Ja miałam obraz. Wisiał na przeciwko mojego łóżka. Odkąd go powiesiłam miałam koszmary, nie mogłam spać, miałam wrażenie czyjejś obecności obok mnie, źle się czułam i fizycznie i psychicznie. Po ściągnięciu obrazu i wyrzuceniu go jak ręką odjął wszystko odeszło. Obraz był po zaprzyjaźnionej sąsiadce - od tamtej pory staram się nie trzymać/mieć żadnych rzeczy po zmarłych osobach

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika

Moja siostra ma. Dziadek przed śmiercią dal jej pewną figurkę. Ale po jego śmierci nic się nie działo. Wydaje mi się, że to też chodzi o to, czy ta osoba (lub po śmierci dusza) życzyłaby sobie aby ktoś miał coś należącego do niej.

Może ta sąsiadka nie chciała, aby ten obraz zawisł na ścianie? Lepiej gdy leżał w ukryciu, w końcu może nie życzyła sobie, aby każdy go podziwiał.

  • Lubię! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Margita

To ja wam opowiem pewną historię, mam w domu stary wiszący zegar taki z wahadłem, a z tym zegarem to ciekawa sprawa, bo pamięta on czasy I wojny światowej, moja babcia (mama taty) jakby go odziedziczyła, cały czas był w rodzinie, następnie po śmierci babci odziedziczył tata, a po śmierci taty, mam go ja i mój syn jest następny objecany w kolejce.

Zegar jest bardzo stary i ma ciekawą historię, otóż w okreśie II wojny światowej został zabezpieczony i zniesiany do piwnicy, a kiedyś piwnice to były wprost pod podłogą prawie, miał nawet zdjęte wahadło, aby czasem nie zaczął chodzić i dzwonić, nie był nakręcony, bo wiadomo, trzeba było się ukrywać i być cicho bo niemcy byli wszędzie, więc by ich nie nakryli. Ten to zegar bez wahadła, nie nakręcony zaczął samodzielnie bić w piwnicy, a za chwilę babcia otrzymała wiadomość, że wybuchło powstanie warszawskie i wszyscy się zastanawiali jakim cudem zegar, który nie chodzi, ma zdjęte wahadło, zabezpieczony jakimiś szmatami zaczął bić... <krzyk><stres>

Ostatnio finansowo mam nie ciekawie, więc zastanawialiśmy się z mężem, dyskutowaliśmy ile by można wziąć za ten zegar, ale konkretnych decyzji co do sprzedaży nie było, aż pewnej nocy mialam sen, w którym wraz z moim tatą, który już prawie 20 lat nie żyje, rozmawialiśmy sobie w kuchni ja coś tam przygotowywałam, śmialiśmy się czułam że jest zadowolony, gdzieś tam w tle biegał ukochany taty piesek i mój, który też już odszedł dawno.

Po chwili znalazłam się już w obecnym mieszkaniu, spałam i nagle czuję jakby ktoś? <szok> coś? Ooo przybliża się do mnie bardzo puszyste, włochate, o kasztanowych włosach, mocno zarośnięte nie widać twarzy, tak jak mają psy długie włosy jakby zakrywały pysk, ale włosy miekkie lekko falowane pachnęce jakby były myte, pachnące, miękkie, nachyla się dad moją twarzą, ja odruchowo łapię ręką za gardło to coś <myśli> próbuję odsunąć, a to coś czuję, że jest przyjazne i mówi do mnie po imieniu- "Małgosiu, nie rób tego..." <niepewny> i kurcze się obudziłam, ale czułam się do rana dziwnie.

Mam wrażenie, że chodziło o ten zegar, dlatego dyskusje na jego temat upadły, myślę iż niektóre rzeczy, jak w tym przypadku, to takie jakby przedłużenie rodu ewentualnie tradycji rodziny.

 

Co do innych rzeczy po zmarłych, to mam kilka pamiątek, myślę, że nie jest niczym złym trzymać takie rzeczy o ile wywołują w nas pozytywne wspomnienia.

  • Gratuluję! 1

abrakadabra.gif.ba381813d1862494475ff408ad3d86ec.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika

Jak nic zegar powinnaś zatrzymać i tak jak było uzgodnione przekazać go później synowi. wiele czytałam różnych historii na temat przedmiotów podarowanych od ludzi, którzy już dawno umarli. Najczęściej tak jak w Twojej historii przedmioty te wskazywały na nadchodzące niebezpieczeństwo, często były pomocne, przekazywały radosne wieści.

A zdarzało się, że wskazywały obecność ducha, jak pewna szkatułka, która była zepsuta, nie grała, żaden spec nie chciał lub nie potrafił jej naprawić a mimo tego byly dni - rocznica śmierci, że w szkatułce grała melodyjka.

  • Lubię! 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Margita

Właśnie, dlatego takie wyrzucanie rzeczy po zmarłych na szybko nie jest dobre.


abrakadabra.gif.ba381813d1862494475ff408ad3d86ec.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Karolina

Ja nigdy niczego nie miałam po zmarłej osobie, ponieważ się bałam. Tak naprawdę nie wiem czego, ale zawsze czułam opór. Ja uważam, że pamięć trzyma się w sercu, a nie w rzeczach, być może to taka moja wymówka, zeby właśnie nie trzymać nic po zmarłych

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika

Niektorzy od razu, nawet przed pogrzebem wyrzucają wszystkie rzeczy. Biorą specjalne firmy, które opróżniają dom niedawno zmarłej osoby, nie chcą sami przejrzeć tych rzeczy ani nic po zmarłym zachować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
maleficent

Mieszkam niestety w województwie, które nie podtrzymuje jakichkolwiek tradycji... wierzy się tutaj w jakieś prymitywne zabobony i to co mówi tefałeń Ooo Dlatego bardzo żałuję, że jedyną pamiątkę jaką mam po dziadku to jego wojskowa książeczka... to taki mój mały skarb, który schowałam przed całym światem :)

 

Bardzo podoba mi się natomiast takie przekazywanie z pokolenia na pokolenie pewnych rzeczy... m.in. pierścionki... Jeju chciałabym taki dostać :D aż czuć duchami przeszłości i ich historia, uwielbiam takie klimaty.

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika

W niektórych rodzinach zachowanie jakiejś pamiątki, to wręcz obowiązek :)

Z tymi pierścionkami, medalikami, wisiorkami, ogólnie wszelką biżuterią także nie raz są ciekawe sytuacje

maleficent ważne, że w ogóle coś po dziadku masz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
feba05

Tak, oczywiście że mam. Dla mnie jest to bardzo ważne, żeby coś takiego posiadać. Najczęściej są to rzeczy praktyczne, które są ze mną. Są to również rzeczy z których dalej mogę korzystać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
free.hugs

Nigdy nie słyszałam, że nie można trzymać rzeczy po zmarłych. Mam trochę pamiątek po babci, w tym złoty pierścionek który planuję zmniejszyć i nosić, wierzę że przyniesie mi szczęście :) Mam też wiekową na pewno ponad stuletnią chustę/kapę ręcznie tkaną, moja żyjąca babcia mi ją podarowała. Chusta należała do prababci, a wcześniej prawdopodobnie do praprababci, prababcia jako młoda dziewczyna jeździła w niej zimą do kościoła :)


Nie płacz nad swoim losem. Prędzej się odwodnisz, niż coś w ten sposób zmienisz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Oska

Ja mam parę takich skarbów.

Po mojej najukochańszej babci odziedziczyłam złote serduszko na złotym łańcuszku. Takie maluśkie. Trochę się czułam winna że je mam, przez to, że było kupione dla kuzynki na komunię, ale nie potrafili docenić tego prezentu, w końcu spowrotem trafiło do babci na szyję, po jej śmierci też kuzynka je wzięła, ale koniec końców, jak o nie poprosiłam, to mi je dali :)

I ta winność, pozostała do czasu aż całkiem niedawno, bo zaledwie kilka dni temu, mój przyjaciel z piasku, powiedział, "że babcia, zawsze mówiła, że całe złoto, po jej śmierci, mają dać Tobie", znał moją babcię, bo byli sąsiadami cale życie, stąd ja go znam :)

 

Z kolei ze strony ojca, od babci, wygramoliłam popielniczkę ;) Która z kolei zachowała się, po jej mamie. Uwielbiam rzeczy które mają jakąś głębszą historię. A rodzinne pamiątki są fest. :)

  • Lubię! 1

"Gdy czegoś gorąco pragniesz cały Wszechświat działa potajemnie by udało Ci się to osiągnąć"

P.C.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
patka24

Ja mam sporo rzeczy po zmarłych osobach, które były mi bliskie. Są one dla mnie bardzo ważne i nie wyobrażam sobie żebym miała ich nie mieć. Dla mnie to nie tylko sentyment ale przede wszystkim magiczna moc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
runoutofbreath
Dnia 14.06.2015 o 15:40, Marika napisał:

Jak nic zegar powinnaś zatrzymać i tak jak było uzgodnione przekazać go później synowi. wiele czytałam różnych historii na temat przedmiotów podarowanych od ludzi, którzy już dawno umarli. Najczęściej tak jak w Twojej historii przedmioty te wskazywały na nadchodzące niebezpieczeństwo, często były pomocne, przekazywały radosne wieści.

A zdarzało się, że wskazywały obecność ducha, jak pewna szkatułka, która była zepsuta, nie grała, żaden spec nie chciał lub nie potrafił jej naprawić a mimo tego byly dni - rocznica śmierci, że w szkatułce grała melodyjka.

 

Nigdy nie slyszalam o tegp typu akcjach...bylam pewna, ze takie rzeczy od razu sie wyrzuca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mistiko

Po śmierci mojej babci, ojciec zachował stary zegar który teraz jest u nas w domu. Jest to stary, nakręcany zegar który jeszcze pradziadek jadąc wozem zaprzegnietym koniem, wiózł go dużą odległość do naprawy. Podobno zepsuł się tylko raz. 

O 12 bądź o północy bije 12 razy. 

Pamiątek po zmarłej osobie nie powinno się wyrzucać a w szczególności tych przedmiotów do których zmarły był szczególnie przywiązany emocjonalnie.

  • Lubię! 1

Poszukiwacz szczęścia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marika
Dnia 10.01.2019 o 23:59, runoutofbreath napisał:

 

Nigdy nie slyszalam o tegp typu akcjach...bylam pewna, ze takie rzeczy od razu sie wyrzuca

Tak, ale są sytuacje, że przed śmiercią dostaje się jakiś rzecz albo rodzina zostawia sobie na pamiątkę jakąś rzecz

  • Lubię! 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Batyam

Ja dostałam wiele rzeczy jedna z nich to stary złoty pierścień mamy mojego nieżyjącego teścia ten pierścień dostałam od jej córki pasował tylko na mnie.... 

Jest w dobrych rękach wiem to bo nic się nie dzieje czy go dam mojemu synowi.... Nie wiem jeszcze może z jakąś intencją.... 

Obrazy..... Ach dusze jak na fotografii ja lubię bardzo obrazy ale kiedy widzę obraz dziecka stary to żeby był najpiękniejszy nigdy nie kupię... Takie rzeczy jak portrety szczególnie powinny być w rodzinie a czy wisieć na ścianie po śmierci to zależy od relacji z osobą... 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Batyam
Dnia 13.06.2015 o 06:56, Margita napisał:

To ja wam opowiem pewną historię, mam w domu stary wiszący zegar taki z wahadłem, a z tym zegarem to ciekawa sprawa, bo pamięta on czasy I wojny światowej, moja babcia (mama taty) jakby go odziedziczyła, cały czas był w rodzinie, następnie po śmierci babci odziedziczył tata, a po śmierci taty, mam go ja i mój syn jest następny objecany w kolejce.

Zegar jest bardzo stary i ma ciekawą historię, otóż w okreśie II wojny światowej został zabezpieczony i zniesiany do piwnicy, a kiedyś piwnice to były wprost pod podłogą prawie, miał nawet zdjęte wahadło, aby czasem nie zaczął chodzić i dzwonić, nie był nakręcony, bo wiadomo, trzeba było się ukrywać i być cicho bo niemcy byli wszędzie, więc by ich nie nakryli. Ten to zegar bez wahadła, nie nakręcony zaczął samodzielnie bić w piwnicy, a za chwilę babcia otrzymała wiadomość, że wybuchło powstanie warszawskie i wszyscy się zastanawiali jakim cudem zegar, który nie chodzi, ma zdjęte wahadło, zabezpieczony jakimiś szmatami zaczął bić... <krzyk><stres>

Ostatnio finansowo mam nie ciekawie, więc zastanawialiśmy się z mężem, dyskutowaliśmy ile by można wziąć za ten zegar, ale konkretnych decyzji co do sprzedaży nie było, aż pewnej nocy mialam sen, w którym wraz z moim tatą, który już prawie 20 lat nie żyje, rozmawialiśmy sobie w kuchni ja coś tam przygotowywałam, śmialiśmy się czułam że jest zadowolony, gdzieś tam w tle biegał ukochany taty piesek i mój, który też już odszedł dawno.

Po chwili znalazłam się już w obecnym mieszkaniu, spałam i nagle czuję jakby ktoś? <szok> coś? Ooo przybliża się do mnie bardzo puszyste, włochate, o kasztanowych włosach, mocno zarośnięte nie widać twarzy, tak jak mają psy długie włosy jakby zakrywały pysk, ale włosy miekkie lekko falowane pachnęce jakby były myte, pachnące, miękkie, nachyla się dad moją twarzą, ja odruchowo łapię ręką za gardło to coś <myśli> próbuję odsunąć, a to coś czuję, że jest przyjazne i mówi do mnie po imieniu- "Małgosiu, nie rób tego..." <niepewny> i kurcze się obudziłam, ale czułam się do rana dziwnie.

Mam wrażenie, że chodziło o ten zegar, dlatego dyskusje na jego temat upadły, myślę iż niektóre rzeczy, jak w tym przypadku, to takie jakby przedłużenie rodu ewentualnie tradycji rodziny.

 

Co do innych rzeczy po zmarłych, to mam kilka pamiątek, myślę, że nie jest niczym złym trzymać takie rzeczy o ile wywołują w nas pozytywne wspomnienia.

Super historia..... 

Wierzę w energię skoro zegar zacząć bić to kto umarł przed powstaniem... Myślę że ta energia tego kogoś mogła być i zegar zacza bić..... Każdy ma swoje rzeczy i jest z nimi związany relacja przedmiot człowiek to relacja..... 

Później jest historia rodziny właścicieli zdarzeń. .. Miałam książkę po dziadku z 1912 roku była niesamowita.... I mój ojciec ja sprzedał.... Moje książki 📚 które dostałam po mojej ciotce też w spadku powywalal...... Kiedy się o tym dowiedziałam wpadłam w szal....  

Dostałam też łyżkę srebrna wazowa była to jedyna rzecz po lagrach jakie moja teściowa przywiozła do Polski... Wróciła w worku jutowym i z tą łyżka była sygnowana Vilno 1920 rok.... Została mi skradziona z mojego domu jak było włamanie..... Sentyment i historia rodziny...... Moim zdaniem ktoś zniewazyl do dnia dzisiejszego jej szukam. 

Kiedyś miałam inne zdarzenie byłam na targu staroci i była łapka do czytania Tory 🛤 była srebrna z rubinami... Była tak smutna i czułam smutek tej rzeczy tak jak by płakała..... Nie kupiłam jej ale nigdy przedmiot żaden tak mi nie utknął w głowie... Pytałam się rabina i odpowiedziałam mu historie.... On powiedział że każdy przedmiot ma duszę zmarłych historie itp.... Tak ta łapka płakała ja to czułam dziwne ale utrwala mi. 😘 💕 buziaki  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
judyta

moja przyjaciółka zmarła na raka ,strasznie cierpiała,byłam przy niej w każdym dniu,w ty, ostatnim również...zmarła w Wigilię 2017...Mam po niej wiele pamiatek,ale jedną szczeg.olną,która ona dostała w prezencie od zmarłej ukochanej cioci,obraczka srebrna ze znakami zodiaku.Dała mi Jej mama po smierci przyjaci.ołki...nosiłam ja,tylko od tamtego czasu żle sie czuję,mama kołatania serca,bole żołądka,itp.Dzis postanowiłam zdjąć obraczkę i sprawdzic ,jak będę się czuła,bo juz nachodza mnie mysli,że to może jakaś negatywna energia...nie wiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Briee

Nie słyszałam nigdy o takim przesądzie, że po zmarłych się nie zatrzymuje rzeczy. Dziwne to dla mnie wszystko - no bo co takiego niby śmierć zmienia w tych przedmiotach, kiedy tej osoby już dawno nie ma? A jak żyje, to te rzeczy nie są niby naładowane czymś? Ta śmierć to się jak jakaś ciecz z wiadra rozlewa na wszystko wokół? Nie, coś mi sie tu nie zgadza. Jestem skłonna uwierzyć, że jeśli to była dla kogoś ważna rzecz, osobista wręcz, to po śmierci może być tak, że jej nie umie zostawić, ale takie zwykłe, obojętne jej drobiazgi? I od razu zatrudniać firmę sprzątającą, bo się ludzie boją tego całego tematu śmierci, wydaje im się jakimś diabłem wcielonym i czarną magią, zamiast... częścią życia? Mam wrażenie, że cała ta nasza niewiedza co się dzieje po śmierci sprawia, że ludzie sobie dopisują masę strasznych historii. No bo jakoś np. przyjąć od kogoś prezentu nie mamy oporów, a w sumie cholera wie jaką energię może posiadać przedmiot od tej osoby (jeśli już jakąś).

 

Ja mam kilka droiazgów po babci - mój ojciec kazał mi schować kilka sztuk sztucznej biżuterii, gdyż rodzina właśnie wszystko wywalała jak leci i żeby cały dobytek babci nie trafił do śmietnika to w tajemnicy wzięłam jakiś wisiorek i broszkę, bo tyle mi się tylko udało. W ogóle mój ojciec nigdy nie wyrzucał niczego po nikim - bo po prostu zostają rzeczy praktyczne (a kiedyś rzeczy były dużo wytrzymalsze i porządne! Dlaczego by je niszczyć i wydawać pieniądze na dzisiejszy badziew?), a resztę traktujemy jako pamiątki. Nie padła nigdy koncepcja, że to może przynieść coś złego.


Mój blog o kartach: https://kabalarka.pl/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syrena
Dnia 7.05.2019 o 12:41, Briee napisał:

Nie słyszałam nigdy o takim przesądzie, że po zmarłych się nie zatrzymuje rzeczy. Dziwne to dla mnie wszystko - no bo co takiego niby śmierć zmienia w tych przedmiotach, kiedy tej osoby już dawno nie ma? A jak żyje, to te rzeczy nie są niby naładowane czymś? Ta śmierć to się jak jakaś ciecz z wiadra rozlewa na wszystko wokół? Nie, coś mi sie tu nie zgadza. Jestem skłonna uwierzyć, że jeśli to była dla kogoś ważna rzecz, osobista wręcz, to po śmierci może być tak, że jej nie umie zostawić, ale takie zwykłe, obojętne jej drobiazgi? I od razu zatrudniać firmę sprzątającą, bo się ludzie boją tego całego tematu śmierci, wydaje im się jakimś diabłem wcielonym i czarną magią, zamiast... częścią życia? Mam wrażenie, że cała ta nasza niewiedza co się dzieje po śmierci sprawia, że ludzie sobie dopisują masę strasznych historii. No bo jakoś np. przyjąć od kogoś prezentu nie mamy oporów, a w sumie cholera wie jaką energię może posiadać przedmiot od tej osoby (jeśli już jakąś).

 

 

 Każdy ma swoje spostrzeżenia i swoje racje. Jedni podchada w taki sposób do śmierci drudzy w inny.  Nie pokusilabum się o insynuacje braku wiedzy Pana Kowalskiego, bo przez inny pryzmat patrzy, inne ma odczucia czy inne wierzenia. Jeśli ktoś ma opory przed branie rzeczy po zmarłych to zapewne ma ku temu powody :)

Może boi się, że dusza zmarłej osoby będzie do niej przychodziła, czy przyniesie coś niekorzystnego w życiu - wszystko zależy od tego w co dana osoba wierzy, co nie znaczy, że nie ma wiedzy, bo jej punkt widzenia różni się od naszego :)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Briee

Nie chciałam sprawiać wrażenia, że mam monopol na wiedzę. To też jest TYLKO mój punkt widzenia - a właściwie nie tyle punkt widzenia, co wyraziłam kilka zastanawiających mnie kwestii, na które nie znam odpowiedzi i są to moje wątpliwości. Nie miała być to krytyka wymierzona w kogokolwiek - nawet nie miałam świadomości, że tak można odebrać moje słowa. Jeśli tak było, to przepraszam. Natomiast jeśli chodzi o moje "insynuacje braku wiedzy Pana Kolwaskiego" to jeśli chodzi o brak wiedzy o tym co się dzieje po śmierci to... jest to przecież suchy fakt. Nikt z nas na 100% nie wie, obojętnie w co wierzy.


Mój blog o kartach: https://kabalarka.pl/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syrena
1 godzinę temu, Briee napisał:

Nie chciałam sprawiać wrażenia, że mam monopol na wiedzę. To też jest TYLKO mój punkt widzenia - a właściwie nie tyle punkt widzenia, co wyraziłam kilka zastanawiających mnie kwestii, na które nie znam odpowiedzi i są to moje wątpliwości. Nie miała być to krytyka wymierzona w kogokolwiek - nawet nie miałam świadomości, że tak można odebrać moje słowa. Jeśli tak było, to przepraszam. Natomiast jeśli chodzi o moje "insynuacje braku wiedzy Pana Kolwaskiego" to jeśli chodzi o brak wiedzy o tym co się dzieje po śmierci to... jest to przecież suchy fakt. Nikt z nas na 100% nie wie, obojętnie w co wierzy.

OK, masz, rację, ale ja zrozumiałam Twoja wypowiedź jako, że Twoja racja jest słuszna i prawdziwa - być może źle doczytałam sens wypowiedzi :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...