Skocz do zawartości

ślub


Sapsali

Polecane posty

Śnił mi się ślub z mężczyzną, którego tak naprawdę nie znam, nie kocham, z którym nie jestem blisko. Rozpoznałam delikwenta ale w moim życiu to jakiś dzieciak, który się na mnie gapi w autobusie, więc kolejna sprzeczność. We śnie w tym samym czasie jest Komunia w innym miejscu, więc ja zamiast od razu iść na swoją ceremonię, ubrana i wyszykowana biegnę na Komunię pewnej dziewczyny. Wzrostem jesteśmy podobne do siebie, to nie jest mała dziewczynka tylko hmm jakaś nastolatka. Obejmujemy się, rozmawiamy, śmiejemy i życzymy sobie powodzenia, ona w żartach mówi, że jej suknia byłaby dobra też na ślub, pyta jakie mam zdanie na ten temat. Po pożegnaniu ja idę w stronę kościoła, z daleka słyszę głos Księdza, który czyta Słowo Boże, a mnie tam nie ma, więc idę szybciej ale bez zbędnego pośpiechu. W trakcie dość długiego spaceru dzwoni mój telefon, wyświetla się numer i imię mężczyzny. I tu mam dylemat bo znam 2 mężczyzn o tym samym imieniu i zastanawiam się, który to dzwoni. Nie odbieram telefonu, który za chwilę sam przestaje dzwonić. Wchodzę do Kościoła sama, jestem już spóźniona, nie mam welonu tylko rozpuszczone, lekko falowane włosy. Tuż przed ołtarzem stoi Pan młody ubrany w biały garnitur i muchę, wysoki blondyn, pomimo, że mam wysokie szpilki, sięgam mu do ramienia. Stoi przodem do ołtarza i nie zwraca nawet na mnie uwagi. Stoimy obok siebie, ja po prawej stronie on po lewej i praktycznie wchodzimy na ołtarz. Od razu wydaje mi się to dziwne, nie tam powinniśmy stać, nic nie mówię i stoję tam gdzie on, praktycznie opierając się o ołtarz. Zastanawiam się w tym momencie jaki dostęp będzie miał do nas Ksiądz, odwracam i patrzę na miejsce, w którym zazwyczaj stoją młodzi i mam ochotę tam pójść ale rezygnuję z obawy, że tak nie wypada. Ksiądz coś tam mówi, krząta się po drugiej stronie ołtarza, nie widzę go ale wiem, że tam jest. Nie chcę tego ślubu, zastanawiam się tylko jak delikatnie odmówić narzeczonemu. Przecież nie ucieknę sprzed ołtarza, pomimo, że mam ogromną ochotę. Po chwili wychodzimy z Kościoła, idziemy na procesję, biorę Pana młodego pod rękę i rozmawiamy idąc. Pytam delikatnie czy jest pewny, że chce tego ślubu, jak na złość mówi, że tak, mówi coś jeszcze, coś o niebie, ale nie słyszę jego słów, proszę by powtórzył a on stanowczym tonem dodaje, że się stęsknił. Czuję jakbym właśnie dostała obuchem w łeb. W myślach mówię tylko "kurcze, nie". Pytam czy mu zależy na mnie, mówi że tak (drugi cios), na pytanie od kiedy, odpowiada od dziś (leżę). "Od dziś?"- pytam. "Tak, od dziś"- pada jego odpowiedź. Nie mam wątpliwości, że łatwo nie pójdzie, ale ja tak bardzo nie chcę tego ślubu. Nawet nie znam tego człowieka, nie podoba mi się, nic do niego nie czuję, czuję jakby mnie zmuszano do małżeństwa z nim, więc już w myślach kombinuję jak z nim zerwę, planuję, że zrobię to przy ołtarzu jak Ksiądz zada mi pytanie czy biorę go sobie za męża. Zabieram rękę, odsuwam się od niego i przez chwilę idę obok niego, ale po chwili on chwyta moja dłoń, mocno ściska i ciągnie za sobą. Wiem, że przegrałam, nie wykręcę się. Idę więc jak na ścięcie... Tutaj sen się urywa. Nie widziałam innych ludzi, gości, rodziny, cała akcja skupiała się tylko wokół nas, co nie oznacza, że ich nie było. Nie miałam świadomości, że jestem sama w tym kościele. Nie widziałam nikogo, tak jak tego księdza. Nie skupiałam się na tym czy ktoś jest czy nie. Widziałam kilka osób przy tej dziewczynie z Komunii. Kiedyś miałam coś podobnego, również byłam przed ołtarzem, tyle, że spytałam Pana młodego czy się nie pogniewa jeśli teraz wyjdę z Kościoła, nie słuchając jego odpowiedzi wybiegłam z niego jak strzała. Był to czas, gdy mężczyźni dla mnie nie istnieli i nie chciałam się wiązać, więc ten sen odebrałam jako strach przed zobowiązaniem i małżeństwem. Uciekłam wtedy i miałam problem z głowy, jedynie lekkie wyrzuty sumienia. W tym przypadku, gdyby sen trwał dłużej doszłoby do tego ślubu, bo ja zrezygnowałam z próby ucieczki, w momencie gdy złapał mnie za rękę i mocno ścisnął. Pogodziłam się wtedy ze swoim losem i zrezygnowana szłam dalej w stronę Kościoła. Nie wiem jak to się ma do mojego obecnego życia, mogę tylko podejrzewać. Odpuściłam sobie na razie związki, chcę odpocząć, zakończyłam pewne relacje z kilkoma mężczyznami, bo chcę zacząć od zera i przede wszystkim zmienił się mój sposób postrzegania mężczyzn. Ci co się za mną uganiali i którzy w pewien sposób mi się podobali, już nie robią na mnie wrażenia, szukam już czegoś całkiem innego, więc postanowiłam wyrzucić ich ze swojego życia, odizolować się i przemyśleć wiele spraw. Nie wiem, może robię błąd i podświadomość mi o tym mówi zsyłając te dziwne sny. Mariko Ty zawsze tak trafnie interpretujesz moje sny. Może tym razem też zauważysz coś ciekawego, o ile nie przestraszysz się ilości tekstu :) Jeśli ktoś inny też zechciałby pomóc, będę wdzięczna <kwiatek>

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mi się wydaje, że ten sen może oznaczać, iż słusznie zrobiłaś, że odpuściłaś sobie na razie związki. To może być po prostu informacja, że jeśli dalej szukałabyś partnera, to trafiałabyś na nieodpowiednich mężczyzn. Stąd właśnie pan młody to dzieciak, czyli najogólniej niedojrzały do roli męża. Decyzję podejmuje pod wpływem chwili - nie ma żadnych prawdziwych uczuć, które by Was łączyły. Jest tylko jego dziecinne zachowanie. Ślub był zwykłą zabawą, w której on się dobrze bawił. Zobacz na inne informacje - księdza nie ma przy ołtarzu, chociaż na prawdziwym ślubie tam powinien być. Wy jako para młoda stoicie przy samym ołtarzu, a tak naprawdę miejsce dla pary młodej jest gdzie indziej. Po interpretacji, możliwe, że Twój kolejny związek tak by właśnie wyglądał, spotkałabyś nie faceta, ale chłopca, który najogólniej podchodziłby lekkomyślnie do życia i miał niezłą zabawę.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Mariko za interpretację. Faktycznie może coś w tym jest. Do tej pory los nie był dla mnie łaskawy, w moim życiu pojawiali się sami nieodpowiedni mężczyźni, a ja tak bardzo bałam się być sama, że na siłę próbowałam kogoś znaleźć. Kiedy poznawałam kogoś nowego, to od razu z nastawieniem na to, że to może w końcu będzie ten. Niestety za każdym razem coś było nie tak, związki się rozpadały albo traciłam zainteresowanie. Postanowiłam odpuścić, może te niepowodzenia to był znak z góry, żebym dała sobie spokój, a ten sen, tak jak wspomniałaś, to potwierdzenie, że postąpiłam dobrze, robiąc sobie przerwę. Co do tego dzieciaka, to taka zabawna sytuacja bo okazało się (dziś z ciekawości sprawdziłam), że on takim dzieciakiem to wcale nie jest, jest zaledwie 2 lata młodszy ode mnie. Jest młodszym bratem mojej znajomej i od dziecka był taki trochę opóźniony, dziecinny bardzo, poszedł nawet do szkoły specjalnej, więc ja go postrzegałam jako gówniarza, sporo młodszego ode mnie. Jestem w szoku bo cały czas myślałam o nim jak o dzieciaku a to już stary chłop. Ale mało dojrzały i dziwny przede wszystkim, więc Twoja interpretacja jak najbardziej pasuje.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 weeks later...

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...