Skocz do zawartości

Wieczorem wróżyłam, a w nocy wydarzyło się coś przerażającego


Kasandra89

Polecane posty

Kasandra89

Witam wszystkich,

z góry przepraszam, jeśli temat jest umieszczony w nieodpowiednim dziale, ale wydawał mi się najsensowniejszy.

Zaczęłam swoją przygodę z Tarotem kilka miesięcy temu. Cały czas się uczę rozkładów, interpretacji, na razie wróże głownie rodzinie, sobie, przyjaciołom i weryfikuje, czy się sprawdza. W większości się sprawdza, każdego dnia czuje, że pogłębiam swoją wiedzę i coraz łatwiej "rozmawia" mi się z kartami. Wczoraj jednak przydarzyło mi się coś dziwnego, co mnie przeraziło i przestraszyło. Wieczorem wróżyłam obcej kobiecie (znajoma znajomej). Związek jej się właśnie rozpadł, a ona jest załamana i płakała (także w trakcie wróżby). To, co pokazywały karty okazało sie prawdą. Próbowałam także uspokajać tą kobietę, dodawać otuchy i pocieszać w aspekcie tego nieudanego związku (mam zmysł psycholożki i głęboką intuicje). Klientka mi zapłaciła (po raz pierwszy ktos mi zapłacił normalnie, nie licząc groszówek od innych). Po wróżbie wzięłam prysznic i położyłam się spać, czułam się zmęczona. O godzinie 4 nad ranem mój narzeczony wstał do pracy, ja się przebudziłam i dalej zasnęłam. Kiedy wyszedł z domu, miałam wrażenie, że nadal słyszę kroki na przedpokoju. Otworzyłam oczy, było ciemno a w domu nikogo nie było. Zamknęłam oczy i za chwilę znowu słyszałam kroki, jeszcze głośniej i jakby bliżej. Usiadłam na łóżku (pomyślałam nawet, że może narzeczony nie zamknął drzwi na klucz i ktoś się włamał) ale nadal nikogo nie było. Usłyszałam odgłos silnika za oknem więc miałam pewność, że narzeczony jest w samochodzie a w domu nie ma nikogo. Położyłam się ponownie, zamknęłam oczy i gdy zasypiałam (a raczej jeszcze nie spałam) usłyszałam te ciężkie kroki w sypialni tuż przede mną. Wystraszyłam się nie na żarty i zerwałam się szybko, bo było to bardzo realne jakby ktoś był tuż obok, a kiedy otworzyłam oczy (na skraju spania a jawy) miałam omamy i widziałam coś ciemnego przy łóżku (ułamki sekund). Serce mi waliło, wstałam, przeszłam się po mieszkaniu, nikogo nie było. Już nie zasnęłam, bo autentycznie bałam się zasnąć i byłam roztrzęsiona. Wiem, że mógł być to paraliż przysenny, bo miewałam już takie (niestety) i generalnie mam nadzieje, że to właśnie było to, ale... czy wam się zdarzają jakieś podobnie irracjonalne sytuacje? Boje się, że może mieć to związek z Tarotem. Co o tym sądzicie?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bezona

Do mnie tez przychodza w nocy przewaznie po 12 i stoja nademna. Czesto gdy widze i czuje ze juz sie pochylaja/pochyla wybudzam sie z krzykiem. Polecam strone http://www.portal.spirytyzm.pl/   

Z czasem idzie sie przyzwyczaic. W moim wypadku mnie ostrzegaja. Nic Ci nie bedzie :)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bezona

Nie wiem czy w Polsce sa, ale mozesz sie wybrac do kosciola spirytystycznego, a jeszcze bardziej polecam spotkania z medium , sa to luzne spotkania gdzie siedzi sie przy stolach w grupkach, a jest np. 6 spirytystow/ medium i podchodza i mowia co wokol Ciebie widza. Bardzo ciekawe. Ja za religijna nie jestem, kosciol katolicki omijam, ale warto sie pomodlic tez czasami jak znajdziesz czas, tylko od serca. 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kasandra89

Bezona ja mam tak samo, wierząca za bardzo nie jestem (sama nie wiem do końca w co wierzyć ,o taki mam problem) a jeśli chodzi o Kościół Katolicki też jestem od niego bardzo daleka. Dziękuje za odpowiedź.. wczoraj okadziłam każdą karte białą szałwią, siebie i mieszkanie a szczególnie sypialnie. Noc minęła spokojnie, tylko ja się budziłam, bo się bałam

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syrena

Ja bym nie odnosiła tego centralnie do Tarota. Wchodząc w ezoteryke zaczynasz być bardziej "otwarta" energetycznie, czyli zaczynasz więcej odczuwać - stąd prawdopodobnie takie sytuacje. Też miewalam dziwne zagrania, ale nigdy nie wpadłam na to, że to karty. Nigdy z tego powodu ich nie odstawilam, ale zaczęłam bardziej świadomie dociekać co to jest, czemu i w jakim celu. Przeszło. Podejrzewam też, że jak wrozysz to się nie ochraniasz i po wróżbę nie odcinasz, w związku z tym jesteś solidnie zasmiecona energetycznie. Karty swoją drogą, ale podstawa jest też oczyszczanie siebie. 

  • Lubię! 3
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kasandra89

Syrena w jaki sposób oczyszczać siebie? Po kazdej wróżbie odpukuje karty (generalnie po kazdym pytaniu je odpukuje), czasem przekładam talie także nad zapaloną świecą. Czasem pale białą szałwie po wróżbie ( powtarzam wtedy w myslach, aby złe energie odeszły i proszę o oczyszczenie), a za kazdym razem biore prysznic. Dopiero teraz przeczytałam o umyciu rąk po wrózbie zimną wodą i będę się do tego stosować. Po wróżeniu tej kobiecie postanowiłam także, że już nigdy nie będę wróżyć osobie tak mocno rozemocjonowanej a tym bardziej płaczącej. O czymś jeszcze powinnam pamiętać?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Syrena
20 minut temu, Kasandra89 napisał:

Syrena w jaki sposób oczyszczać siebie? Po kazdej wróżbie odpukuje karty (generalnie po kazdym pytaniu je odpukuje), czasem przekładam talie także nad zapaloną świecą. Czasem pale białą szałwie po wróżbie ( powtarzam wtedy w myslach, aby złe energie odeszły i proszę o oczyszczenie), a za kazdym razem biore prysznic. Dopiero teraz przeczytałam o umyciu rąk po wrózbie zimną wodą i będę się do tego stosować. Po wróżeniu tej kobiecie postanowiłam także, że już nigdy nie będę wróżyć osobie tak mocno rozemocjonowanej a tym bardziej płaczącej. O czymś jeszcze powinnam pamiętać?

Na forum jest gdzieś temat o oczyszczaniu siebie. Nie mam teraz możliwości tego odnalezienie. Ja osobiście po każdej wróżbę wizualizuje sobie, że odcinam pnącza (energię) łączące mnie z osobą, której wróżę. Poza tym wizualizuje jak energię, które nie są mi potrzebne (te które mnie zasmiecaja) wyrzucam. Poza tym przed wróżeniem też staram się pamiętać, aby zakładać tarcze z intencją, żeby nieprzepuszczala żadnych nieproszonych energii. (oczyszczanie i tarcze zalecam nawet bez wróżenia). Ja jeszcze raz wspomnę, że wchodząc w ezoteryke otwierasz się energetycznie, więc będziesz więcej czula/widziala/słyszała. Ta postać może chciała zwrócić na siebie Twoja uwagę - dlatego tak drastycznie to wyglądało. Uwierz mi, że często z perspektywy czasu, po przeanalizowaniu pewnych rzeczy dojdziesz do bardzo ciekawych wniosków 

  • Lubię! 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
bezona
5 godzin temu, Kasandra89 napisał:

Bezona ja mam tak samo, wierząca za bardzo nie jestem (sama nie wiem do końca w co wierzyć ,o taki mam problem) a jeśli chodzi o Kościół Katolicki też jestem od niego bardzo daleka. Dziękuje za odpowiedź.. wczoraj okadziłam każdą karte białą szałwią, siebie i mieszkanie a szczególnie sypialnie. Noc minęła spokojnie, tylko ja się budziłam, bo się bałam

Nie ma sie czego bac idzie sie przyzwyczaic. Ja nie wykonuje zadnych oczyszczan po urzyciu kart. Ostukuje je przed pytaniem i opalam nad swieczka.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 month later...
Light

Nie posługuję się kartami, ale w takich przypadkach warto popracować nad własną energią, nad odczuwaniem negatywnych wpływów, bytów, czy choćby energetycznego "śmietnika", który nas otacza. Łatwiej będzie wyczuć czy przy kartach nie pomaga nam coś z czego pomocy nie chcielibyśmy korzystać. Miałem sporo wizyt i wiem jak negatywnie wpływają na zdrowie, siłę, energię. To odwiedzając nas karmi się naszą energią, a to od nas zależy co z tym zrobimy. Warto rozwijać się w wielu kierunkach, żeby to co robimy było bezpieczne dla nas oraz tych którym staramy się pomóc. 

  • Lubię! 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Briee

Tak, mnie się też od początku wydawało tej historii, że tu chodzi o paraliż przysenny i w sumie skoro takie miewasz, to nie ma co doszukiwać się teraz jakiejś magii w tej sytuacji. Bardzo często do paraliżu dochodzą najzwyklejsze w świecie halucynacje (także słuchowe jak u Ciebie!). Krótki opis czym jest paraliż znajdziecie na Wikipedii. Wręcz książkowym rodzajem halucynacji podczas paraliżu jest bardzo realne uczucie, że ktoś jest w pokoju albo obok nas. KAŻDEMU może się  wciągu życia przytrafić taki paraliż, niektórym zdarza się częściej. Wpływ na to ma przemęczenie, stres, alkohol i kwestie zdrowotne.

 

Jak dla mnie całość wynikała ze zmęczenia o którym wspominałaś oraz bardzo emocjonalnego wieczoru, przez który źle się spało (płacz znajomej, a potem ekscytacja zapłatą i tym, że rozkład się udał - ogółem wieczór pełen wrażeń, zwłaszcza jeśli jesteś empatyczna i wrażliwa). Te wszystkie "energetyczne oczyszczenia" na bank zadziałają na poziomie psychiki - warto mieć jakiś sposób na uspokojenie się i zrozumienie, że cudze stany emocjonalne nas nie dotyczą. Po za tym prowadź się zdrowo i wysypiaj się.

 

Mi się przydarzyło takie coś dwa razy (i jakoś właśnie w tym roku). Pracuję na trzy zmiany (czasem w dzień, czasem w nocy do rana) i mam kompletnie w tej chwili zaburzony cykl dobowy i działanie organizmu - mam ogromne problemy ze snem. Gdy przydarzył mi się pierwszy paraliż, byłam zmęczona po robocie, bardzo przejęta trudną rozmową z przyjacielem i wypiłam sporo alkoholu. W nocy bardzo, ale to bardzo wyraźnie czułam, że ktoś siada na moim łóżku. Materac się ugiął a ja poczułam na udzie dotyk i ciepło, gdy ktoś się dosiadał. Miałam maseczkę do spania zasłaniającą mi oczy, więc nawet jakbym chciała, nie mogłabym dobrze zobaczyć kto to. Ten ktoś wyciągnął dłoń i położył ją na mojej głowie - nie czułam wrogości, ale strasznie się wystraszyłam. Nawet nie wiem, czy ja się mogłam ruszać czy nie. Nawet nie próbowałam ze strachu! Wydaje mi się za to, że mogłam mówić. Sztywnymi wargami wydusiłam z siebie bardzo ciche "zostaw". Po chwili ten ktoś znów położył dłoń na mojej głowie i wydukałam "idź sobie". Wstał i zniknął. Ocknęłam się całkowicie i wypadłam z pokoju, waląc do drzwi współlokatorki i prosząc, żebym mogła spać u niej.

Za drugim razem obudziłam się w nocy i czułam, że ktoś (coś?) włazi mi na łóżko i siada mi na brzuchu. Szczerze? Tym razem już się nie bałam, ale też powiedziałam "idź sobie" po czym zasnęłam znowu. Olałam sprawę świadomie bo już wiedziałam, że to paraliż, i uznałam, że najlepiej będzie wrócić do spania  :D Mając barwne historie do opowiedzenia zadzwoniłam do swojego ojca i okazało się, że miewa dokładnie to samo łącznie z wrażeniem czyjejś obecności, tyle, że on paraliżu doświadcza już pół życia.
 

  • Lubię! 1

Mój blog o wróżeniu z kart Lenormand: https://ogrodlenormand.wordpress.com/

Mój blog o Tarocie: https://okultystka.pl/

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do rozmowy

Możesz zacząć pisać teraz i zarejestrować się później. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

×
×
  • Utwórz nowe...